Zabytkowy „dom pod zegarem” przy ul. Piłsudskiego ponad sto lat temu był domem i pracownią mistrza zegarmistrzowskiego Michała Mięsowicza (więcej pisaliśmy o nim tutaj). To tutaj jego warsztat przemienił się w Pierwszą Krajową Fabrykę Zegarów Wieżowych. W 1990 roku budynek stał się siedzibą Muzeum Rzemiosła, w którym zegarmistrzostwo było jedną z wielu prezentowanych pracowni rzemieślniczych.
We wrześniu 2023 roku rozpoczęła się przebudowa budynku. Muzeum Rzemiosła zostanie przeniesione na ul. Blich, gdzie wciąż trwają prace. Pisaliśmy o tym m.in. tutaj. Teraz charakter miejsca nawiązuje do jego korzeni, a zbiory, które ponad 30 lat znajdowały się w magazynach, bo nie miały odpowiedniego miejsca do eksponowania, w końcu zostały zaprezentowane.
- Przestrzeń powiększyła się przez odkopanie zasypanych piwnic, ale były to skomplikowane prace konstrukcyjne. Przez to, że jest to zabytek położony na skarpie dla bezpieczeństwa wszystkie wykopy i pogłębianie fundamentów odbywało się ręcznie, bez sprzętu mechanicznego – mówi Marta Rymar, dyrektor Muzeum Rzemiosła.
Budynek zyskał więc nowy poziom, klatkę schodową, windę oraz przebudowane sale ekspozycyjne. Zostały one zaprojektowane przez pracownię Adventure, która specjalizuje się w multimedialnych muzeach i stworzyła m.in. wystawy Muzeum Browaru Żywiec, Auschwitz czy ekspozycje multimedialne w Muzeum Bóbrce.
- Stworzyliśmy w Krośnie jedyne w Polsce i być może w Europie muzeum, które jest stricte poświęcone zegarom wieżowym, mierzeniu czasu i zegarom. Wyjątkowość pokazuje postać Michała Mięsowicza, ponieważ on założył Pierwszą Krajową Fabrykę Zegarów Wieżowych. Wiemy, że pionierami w tej dziedzinie byli Austriacy czy Niemcy, natomiast my mieliśmy w Polsce to jedno wyjątkowe miejsce, właśnie tutaj w Krośnie. Z czego jesteśmy dumni i musimy się tych szczycić i chwalić oraz przypominać tę postać – mówi Marta Rymar.
Upamiętnienie tej historii odbywa się z pomysłem, w nowoczesny i multimedialny sposób. Oto co znajdziemy w nowym muzeum:
Pierwsza z sal na parterze, choć sprawia wrażenie tajemniczej, daje odpowiedzi na ważne pytania – czym w ogóle jest czas, dlaczego i jak go mierzymy, co filozofowie pisali o czasie. Można tu poznać czas od strony naukowej i życiowej, a także przekonać się, że dla każdego z nas czas płynie trochę inaczej. Pokazuje to test przycisku – przyłóż do niego dłoń na 30 sekund, a licznik pokaże Ci, jakie masz wyczucie czasu.
Historie i eksponaty ukryte są w różnych zakamarkach, a kluczem do nich jest…kluczyk. Taki sam, którego Michał Mięsowicz używał do nakręcania jednego ze swoich zegarów. W jednym miejscu przekręcenie kluczyka podświetla gablotę, w innym uruchamia stanowisko doświadczalne lub interaktywną opowieść.
W kolejnym pomieszczeniu możemy poznać rodzinę Mięsowiczów. Tam zobaczymy meble, które stały w ich domu, przedmioty, jakich używali na co dzień czy zabawki, którymi bawiły się dzieci. Można zobaczyć ożywione rodzinne fotografie, a także posłuchać wspomnień żyjącej wnuczki zegarmistrza.
W sali prezentowany jest także film, w którym Michał Mięsowicz oprowadza swojego brata po Krośnie z lat 20. ubiegłego wieku.
W tej części można też zagrać w interaktywną grę, poprawne odpowiedzi na pytania o zegarmistrzostwo sprawią, że twarz Michała Mięsowicza ułoży się z wirtualnych puzzli.
Schodząc w dół (lub jadąc windą) trafiamy do prawdziwej zegarmistrzowskiej pracowni.
- W przestrzeniach dawnej fabryki zostało dużo elementów, z których powstawały zegary, np. tryby (koła zębate - przyp. red.) czy ramy zegarowe. Nie było jednak maszyn, a zależało nam, aby pokazać takie same, na których pracował Michał Mięsowicz. Szukanie ich było trochę jak śledztwo detektywistyczne, ale udało się zdobyć maszyny z tamtej epoki. Trzy sprowadzono z Czech, a dwie z Niemiec – opowiada Marta Rymar.
Tylko szklana szyba dzieli zabytkową fabrykę od współczesnej pracowni zegarmistrzowskiej.
- Jest to jedna z najlepiej wyposażonych pracowni zegarmistrzowskich, można powiedzieć, że w Europie. Koszt sprzętu to jest prawie milion złotych. Służy on między innymi do naprawiania bardzo drogich zegarków, jak np. Rolexy i inne z najwyższych półek - mówi dyrektor muzeum.
Jednym z nich jest urządzenie, na którym kładzie się zegarek i ono go „słucha”, a następnie wskazuje, w jakiej części lub jakim podzespole jest problem.
W tym miejscu będzie pracował pan Tadeusz, który pochodzi ze Śląska, a przez 35 lat prowadził w Paryżu swoje atelier zegarmistrzowskie. Teraz na emeryturze zamieszkał na Podkarpaciu.
- Wspólnie z Towarzystwem Zegarmistrzów Polskich mamy ideę stworzyć tutaj klasę branżową, w której moglibyśmy na tym sprzęcie uczyć przyszłych zegarmistrzów, aby przywrócić ten zawód – zdradza pani dyrektor.
W kolejnym, niebieskim pomieszczeniu można zobaczyć makiety budynków, na których do dzisiaj znajdują się zegary krośnieńskiego mistrza.
Za pomocą specjalnej, elektronicznej wyszukiwarki, można sprawdzić, czy w interesującym nas mieście znajduje się zegar Mięsowicza. W katalogu jest ich aż 280.
Ostatnią z ekspozycji są zegary pochodzące ze sklepu Michała Mięsowicza. – Ta kolekcja zegarów to była pierwsza kolekcja, jaką zebrano w Muzeum Rzemiosła – mówi Magdalena Czelna-Mikosz, zastępca dyrektora Muzeum Rzemiosła.
Na piętrze budynku znajdują się pomieszczenia dla pracowników, a także sala edukacyjna, która będzie służyć organizacji np. warsztatów dla dzieci. Tutaj w każdej sali i w każdym korytarzu jest zegar. Nie zabrakło ich także w toaletach – korzystających z nich gości o pełnych godzinach może zaskoczyć kukułka. Co ważne toalet jest kilka, zostały one także przystosowana do osób z niepełnosprawnościami oraz wyposażone w przewijak, czego brakowało w dawnej siedzibie muzeum.
Fabryka Zegarów Wieżowych będzie otwarta od wtorku do piątku od 8:00 do 18:00 oraz w soboty i w niedziele od 10:00 do 18:00. Bilet normalny będzie kosztował 35 zł, ulgowy oraz z Kartą Mieszkańca – 25 zł.
Od środy (29.04) trwa oficjalne otwarcie filii i przez cały weekend majowy zwiedzanie jest bezpłatne. Pełen program dostępny jest tutaj.
Kolejną okazją do darmowego zwiedzania Fabryki Zegarów Wieżowych będzie Noc Muzeów zaplanowana na 16 maja (sobota).
byłem, widziałem
Promocja OK
Efekt .... żeby nie przesadzić i nie ukłuć: taki sobie. To nie tylko moje zdanie. Można polemizować :-)
Muzeum ciekawe, budynek naprawdę nieźle zrewitalizowano. Wprawdzie obiekt niewielki, ale ekspozycja dość unikatowa. Dobrą robotę zrobiono z filmami z Bartłomiejem Topą, przyciągnęło to uwagę moich znajomych z dalszych części kraju. Może i tłumów to nie przyciągnie jak życzy sobie tu kolega niżej, ale to nie jest Centrum Nauki Kopernik - nie ta skala, nie te budżety.