
Miłośnicy jazdy na nartach i snowboardu dopytywali o otwarcie sezonu na stoku w Czarnorzekach już końcem listopada zeszłego roku, kiedy prognozy zwiastowały pierwsze większe opady śniegu. - Czy dalej będzie stać bezużyteczny? – pytał wówczas internauta na jednej z grup na Facebooku.
Trudno się dziwić, już od wielu lat otwarcie obiektu jest loterią:
Zarządca obiektu, czyli Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Krośnie poinformował, że także w tym sezonie obiekt będzie niedostępny dla narciarzy.
- Związane jest to z uszkodzeniem wyciągu w dniu 23 listopada ub.r. przez drzewa należące do Nadleśnictwa Kołaczyce. Uszkodzeniu uległa lina i podpora wyciągu oraz ogrodzenie zbiornika wodnego – wyjaśnia Marcin Kociuba, dyrektor MOSiR.
Przypomnijmy: był to moment ataku zimy (opublikowaliśmy wtedy film z Krosna tutaj). Mokry i ciężki śnieg zalegający na drzewach spowodował, że łamały się gałęzie, a nawet wywracały całe drzewa. Doprowodziło to do uszkodzeń infrastruktury, a nawet awarii w dostawie prądu w wielu miejscach powiatu.
Sprawą zajmuje się teraz Transportowy Dozór Techniczny. Konieczne jest przeprowadzenie badań i pomiarów liny holującej, badania konstrukcji podpory nr 1 oraz naprawa ogrodzenia.
- Nie można obecnie określić czasu realizacji i zakończenia prac - dodaje dyrektor.
Radny Paweł Krzanowski (PiS) pytał ironicznie na swoim facebookowym profilu, czy stok jest zamknięty "bo nie ma śniegu?". Chociaż przez ostatnie dni brodzimy w zaspach i skrobiemy szyby, już za kilka dni może przyjść odwilż i teoria radnego może się urzeczywistnić:
Prognozy na luty również nie sprzyjają zimowym sportom:

Dlatego nawet jeśli stok byłby sprawny, nie wiadomo, czy otwarcie sezonu w tym roku byłoby opłacalne przez zbyt krótkie mrozy.
Kapryśna zima uniemożliwiła także zeszłoroczne otwarcie. Wyciąg działał bez przeszkód, ale warunki atmosferyczne udaremniały próby naśnieżania stoku.
Widok ośnieżonego zbocza może zachęcać, aby wykorzystać je chociażby do szaleństw na sankach. Niestety jest to zakazane, a na miejscu znajduje się osoba, która tego pilnuje.
A co do temperatury jak średnia dla lutego jest 0 do 3 a 12 do 19 stycznia mamy -1 średnia przy temp. zewnętrznych -6 to te prognozy dla zarządcy stoku są zajedobre!
Moja babcia mówiła w takich przypadkach: " jak nie urok, to sraczka"
Po przeczytaniu artykułu, opinii wyrażonych w dyskusji oraz własnej wiedzy w temacie wyciągu, dochodzę do wniosku, że jego budowa była chybiona. Cytując klasyka "taki mamy klimat", niestety ociepla się i taka inwestycja w naszym regionie jest obarczona dużym ryzykiem. Jeżeli wyciąg nie pracował to nie zarobił, ale prace konieczne do wykonania chociażby konserwatorskie, są przy nim przez cały rok, a to kosztuje. Warto było by zastanowić się jak wykorzystać potencjał tego terenu, może pokryć igielitem i sezon byłby całoroczny. Proszę się nie śmiać z mojej propozycji ale próbowałem coś podpowiedzieć w tej sytuacji.
Warto byłoby się dowiedzieć kiedy w ogóle odkryto że coś jest nie tak. Jeśli w listopadzie po ataku zimy i się nie wyrobiono z naprawą i przygotowaniem stoku - OK, zrozumiałe, siła wyższa. Ale jeśli zorientowano się dopiero na początku roku - no to jest coś bardzo nie tak.
InvisibleLara Twój głos świadczy o odrobinie rozsądku i znajomości realiów
1. Czy któryś z filozofów pomyślał o sprawach dotyczących własności terenu? Krosno ani Mosir nie są właścicielami lasu dookoła, żeby sobie wycinać gdzie się chce kiedy i ile. O tym decyduje właściciel czyli lasy państwowe. Jeżeli są straty to lasy mają fundusze do ich likwidacji, tyle że trwa to bardzo długo. A gdyby przyszło do dużej wycinki pod wyciąg to pewnie Zieloni by się wiązali do choinek...
2. Jak się mają spawy własnościowe i jak nie można pewnych tematów przeskoczyć, to przykład Butorowego Wierchu, a tam trochę inna liga i też się nie da.
3. Ta zima jest ewenementem w skali ostatniej dekady, więc strategia o nieuruchamianiu wyciągu na siłę ma sens.
4. Cholernie mnie boli, że wyciąg nie pracuje, bo uwielbiam to miejsce i zawsze jeździłem choćby był uruchomiony dwa dni, ale są rzeczy nie do przeskoczenia i bądźmy odrobinę obiektywni.
5. Dla wszystkich, którzy tylko chcą pokrzyczeć mam receptę. Wyjdźcie na pole albo na dwór jak kto woli wsadźcie głowę w piękną śnieżną kołderkę może ochłoniecie...
Przecież już od środy czy czwartku ma być odwilż, uruchamianie wyciągu na tydzień nie ma żadnego sensu (właściwie to na 1 weekend) a co potem?
Obsługę trzeba zatrudnić, przeszkolić i co po 1 weekendzie zwolnić?
Puławy działają. Też mają drzewa, a na dodatek parę wyciągów, ale to prywatne to oni nie pozwolą sobie na drzewa rosnące blisko. U nich opadów nie było? Były jeszcze większe... bez komentarza.
Tutaj nie trzeba być żadnym filozofem, żeby przewidzieć to że jakieś drzewo spadnie na wyciąg. Jest to zwykła wymówka od lenistwa MOSiRu. Jest to niesamowite zaniedbanie oraz marnotrawstwo. Wyciąg jest w niesamowicie klimatycznym miejscu pośrod drzew w iglastych. Miasto jest właścicielem tego obiektu i powinno zabrać o to, żeby wyciąg działał. W czasach gdzie wiekszość ludzi ma ograniczony kontakt z naturą oraz małą aktywność fizyczną taki stok zaraz obok Krosna to skarb. Marnotrawstwo niewykorzystania, nieudostępnienia tego jest ogromne. Dodam, że stok pomimo tego, że jest krótki ma super nachylenie. Są elementy oślej łączki, są bardziej stronę odcinki z przełamaniami więc naprawdę można super pojeździć. Żal i ubolewanie nad tym wielkim lenistwem miasta i MOSiRu.....
Ja tylko przypomnę wszystkim filozofom, którzy twierdzą, że "można było wcześniej przyciąć drzewa", że końcem listopada 2025 był zimowy armagedon - wywróciło się tysiące drzew na Podkarpaciu, brakowało prądu, zamknięte były parki i cmentrze. Mówienie, że można było to przewidzieć to czysta głupota.
Po 2. Naprawa wyciągu to nie jest kwestia kilku czy kilkunastu dni. Tu pewnie też dochodzi kwestia odpowiedzialności i ubezpieczenia. To wszystko trwa. A zanim się obejrzycie, będzie po zimie.
Dlaczego nie rozważycie oddania w ajencję stoku osobie prywatnej lub firmie. Proszę odpowiedzieć na pytanie.
Drzewa krzewy czy inne przeszkody stałe zawalają się, ale w przewidywalnym zasięgu. Brak wyobraźni, żeby wyciąć w lecie chore czy zdrowe... i byłby i spokój, i czynny stok. Ale myślenie to dziś drogi towar! A przewidywanie... o ho ho...
Kolejny pokaz kompetencji krośnieńskiej władzy. Brawo.
Nie znajdzie się pewnie nikt odpowiedzialny za taki stan rzeczy. Przecież można było późną jesienią zadbać o pewne sprawy, aby w razie dobrych warunków śnieżnych uruchomić ten wyciąg.
Działa wyciąg w Puławach, trochę dalej, ale jakość dużo wyższa.
Od listopada minęło 40 dni, żeby to sprawdzić. Masakra
Stok nieczynny, ale przynajmniej nowy ratrak się nie zużywa ; ]