Śmierć w Krośnie. Opowieści, które skrywa miasto

Krypty, cmentarze i piwnice. Są w Krośnie miejsca, które przywołują opowieści tragiczne i takie, w które ciężko uwierzyć. Wśród nich jest m.in. historia więźniów hitlerowskiego i stalinowskiego aparatu śledczego, rodziny dotkniętej epidemią cholery, pochówku bękarta Kazimierza Wielkiego oraz tajemnica śmierci Roberta Portiusa.
Historie o śmierci kryją w Krośnie nie tylko cmentarze
Kacper Krzanowski

Czy syn Kazimierza Wielkiego spoczywa w Krośnie?

Tę historię znamy dzięki historykowi, archeologowi i etnografowi Żegocie Paulemu, który zawarł ją w swoim dziele z 1838 roku „Starożytności Galicyjskie”. Książka była efektem jego młodzieńczych podróży po Galicji. W wydawnictwie znalazła się taka relacja z kaplicy Oświęcimów w kościele oo. Franciszkanów:

„Prócz tego znajduje się w tym sklepieniu kilka innych trupów, pomiędzy innemi pokazują tam wysuszone zwłoki jakiegoś mężczyzny, ze stroju obnażone i mówią, że to ma być Pełka – syn Kazimierza Wielkiego i Esterki z Opoczna”.

- Esterka była Żydówką słynącą z wielkiej urody. Ze średniowiecznych kronik wiemy, że była metresą, czyli kochanką królewską. Była wnuczką bardzo szanowanego kupca i lekarza z Opoczna, stąd też ponoć znała wiele tajemnic medycznych. Król Kazimierz darzył ją wielkim uczuciem – wyjaśnia Łukasz Stachurski, kustosz Muzeum Rzemiosła. Faworyta monarchy miała dać królowi dwóch synów – Niemira i Pełkę.

Istnieje legenda, że w tej kaplicy spoczywa Pełka, nieślubny syn Kazimierza Wielkiego
Kacper Krzanowski

Dlaczego jednego z nich rzekomo pochowano akurat tutaj? Wiadomo, że Krosno było miastem szczególnym dla Kazimierza Wielkiego, wspierał je finansowo i podarował mu własny rodowy herb Piastów Kujawskich. Być może król nie mógł pochować swojego nieślubnego syna na dworze krakowskim i dlatego wybrał miejsce w pobliżu.

- Potomek męski z nieprawego łoża był dużym zagrożeniem dla kontynuacji dynastii. Bastardzi, czyli nieślubne dzieci królewskie bardzo często były mordowane i nie przywiązywano wagi do miejsca ich pochówku – dodaje Łukasz Stachurski.

Dziś tę opowieść rozpatruje się jednak w kategoriach anegdoty, a wielu historyków poddaje ją w wątpliwość. - Doszło prawdopodobnie do pomylenia Pełki z Grabownicy, który mógł tam być pochowany, z Pełką Kazimierza Wielkiego. Niestety informacja raz podana poszła w świat i tak oto narodziła się legenda.

Grób dziesięciorga dzieci

Stary cmentarz w Krośnie jest miejscem, które skrywa wiele tragicznych historii, pisaliśmy o tym tutaj. Jedną z nich upamiętnia nagrobek, znajdujący się niedaleko wejścia. Widnieje na nim napis „Od Tomasza i Karoliny Shaytterów ku wiecznej pamięci dla ukochanych dzieci wystawiony dnia 27 lipca 1837 roku”.

Nagrobek dzieci Karoliny i Tomasza Shaytterów
Kacper Krzanowski

Shaytterowie są przykładem rodziny szczególnie dotkniętej epidemią cholery, która nawiedziła Krosno w latach 30. XIX wieku. Ofiarami morowego powietrza padło wielu krośnian. Pisaliśmy o tym tutaj, wspominając zapomniane cmentarze choleryczne. 

Tomasz Shaytter był kupcem pochodzącym z Tyrolu, który pod koniec XVIII wieku zawitał do Rzeszowa. Tam zaczął pracę w sklepie znanego kupca Jakuba Holzera i ożenił się z jego córką Karoliną. Małżeństwo przybyło do Krosna w 1808 roku i prowadziło sklep wielobranżowy w Rynku. 

Małżeństwo pochowało 10 dzieci
Kacper Krzanowski

Nagrobek znajdujący się na Starym Cmentarzu poświęcony jest dwójce ich dzieci: 12-letniej Karolinie i 10-letniemu Antoniemu, którzy zmarli tego samego dnia w sierpniu 1831 roku. – Wiemy jednak, że w tym miejscu małżeństwo pochwało aż 10 dzieci. Część z nich zmarła w dniu narodzin, niektóre żyły kilka miesięcy i umierały z nieznanych przyczyn – mówi Łukasz Stachurski. – Po tej tragedii Tomasz i Karolina opuszczają Krosno i wracają do Rzeszowa. Możemy się domyślać, że osobista tragedia, jaką jest strata dzieci, spowodowała, że chcieli zamknąć „etap krośnieński”. Ten nagrobek jest dzisiaj pamiątką wielkiego dramatu tych ludzi.

Czy Robert Portius został otruty?

O okolicznościach śmierci Roberta Portiusa, najsłynniejszego kupca w dziejach miasta, źródła mówią bardzo niewiele. Pomnik tej zasłużonej dla Krosna postaci znajduje się przy ul. Piłsudskiego. Co ciekawe, w niedalekiej odległości mieści się dawny Pałac Biskupi, a obecnie siedziba Muzeum Podkarpackiego. To miejsce, które historycznie może być związane z tajemnicą śmierci Roberta Portiusa.

Według niektórych źródeł to w tym budynku miał odbyć się bankiet zorganizowany przez starostę
Kacper Krzanowski

Wydarzyło się to 15 stycznia 1661 roku na bankiecie u ówczesnego starosty krośnieńskiego Zygmunta Fredry. Bezpośrednia przyczyna zgonu nie jest jednak znana. - Śmierć wielkiego dobrodzieja krośnieńskiej fary spowita jest gęstą mgłą tajemnic. Istnieje hipoteza, mówiąca że oprócz otrucia mógł to być także nowotwór żołądka lub zatrucie – opowiada Łukasz Stachurski.

Pomimo że był człowiekiem zacnym, miał też wielu wrogów, np. szlachtę sanocką, z którą miał na pieńku czy rodziny, podobnie jak Szkot, handlujące winem. Istnieją również spekulacje, że mógł zostać otruty przez samego starostę za to, że stanął w obronie mieszkańców, gdy ci skarżyli się królowi na zbyt wysokie podatki. Kwestia przyczyny śmierci nie jest do końca znana –  dodaje badacz dziejów Krosna.

Robert Portius zmarł w wieku 60 lat
Kacper Krzanowski

Wielką zagadką tej historii jest fakt, iż pogrzeb Roberta Portiusa odbył się dopiero 10 lutego 1661 roku, czyli 26 dni od śmierci kupca. Być może oczekiwano na przybycie krewnych z Węgier oraz Szkocji. Ceremonia była bardzo uroczysta, a ciało pochowano w rodzinnej krypcie w krośnieńskiej farze.

Piwnice i ich tajemnice

Piwnice kamienicy przy ul. Portiusa 4, gdzie obecnie znajduje się Biuro Wystaw Artystycznych, kryją tragiczne historie z okresu II wojny światowej i czasów stalinowskich. W tym budynku funkcjonowała siedziba gestapo, a następnie UB (Urzędu Bezpieczeństwa). W piwnicach zorganizowano więzienie, w którym przetrzymywano, przesłuchiwano i torturowano wiele różnych osób. Porywano je często prosto z ulicy, wciągając do samochodów. Wśród nich byli m.in. polscy patrioci, żołnierze Armii Krajowej, duchowni, a nawet świadkowie Jehowy, których uznawano za niebezpiecznych ze względu na kontakty z USA.

Tak obecnie wyglądają piwnice w budynku Biura Wystaw Artystycznych
Kacper Krzanowski

Śladami po więźniach są zapisy i rysunki na ścianach piwnic. Część z nich została już tylko na zdjęciach, ale niektóre zachowały się do dzisiaj.

Malunki na ścianach piwnic
joanna Kwiatkowska

Napisy na murach więzienia to mroczna historia ludzi, których obecności niejednokrotnie nie rejestrowano, a ciała zakopywano w anonimowych mogiłach – dodaje kustosz krośnieńskiego muzeum.

Są jednak osoby, którym udało się w tym miejscu uniknąć śmierci. – Pewien pan z Odrzykonia przekazał historię o swoim ojcu, który był tutaj przetrzymywany. Przesłuchujący go gestapowiec rozpoznał w nim kolegę - towarzysza broni z okresu I wojny światowej. To wywołało u niego tak silne emocje, że według podanych informacji gestapowiec miał udać się do swoich przełożonych i prosić o jego uniewinnienie. Człowiek ten został uwolniony i przeżył wojnę – opowiada Łukasz Stachurski.

Drzwi jednej z celi więziennych
Kacper Krzanowski
ŹRÓDŁO
  • Tekst powstał na podstawie spaceru tematycznego "Śmierć w Krośnie", zorganizowanego przez Muzeum Rzemiosła (28.08.2021). 
KOMENTARZE
Brak wyróżnionych komentarzy.
WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)