
Była to jedna z najdłuższych i najbardziej skomplikowanych spraw gospodarczych w historii Krosna.
Proces, który rozpoczął się w lutym 2014 roku, znalazł swój finał 29 grudnia 2025 roku. Na ławie oskarżonych zasiadali: Jacek S., Jan K., Andrzej B., Mirosław S. oraz Rafał W. - osoby kierujące hutą w latach 2002-2009.
Był to proces rekordowy pod wieloma względami: akta sprawy liczyły ponad 100 tomów, przesłuchano około 250 świadków z Polski i zagranicy, a samo odczytywanie wyroku i jego ustne uzasadnienie trwało kilka godzin. Sprawę dodatkowo spowolniły kontrowersje wokół opinii biegłych, pandemia oraz problemy zdrowotne kluczowych ekspertów.
O jego rozpoczęciu pisaliśmy szczegółowo w 2014 roku tutaj.
Prokuratura zarzuciła byłym członkom zarządu wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, szacowanej na blisko 88,5 mln zł. Według śledczych to ryzykowne decyzje menedżerów doprowadziły do upadku giganta, który w 2009 roku zatrudniał ok. 2 tys. osób i miał ponad 282 mln zł zadłużenia.
Kluczowe wątki oskarżenia dotyczyły:
Sędzia Jarosław Krysa w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że prokuratura nie zdołała udowodnić oskarżonym zamiaru wyrządzenia szkody firmie. Sąd uznał, że oskarżeni byli doświadczonymi menedżerami i nie mieli powodów, by świadomie niszczyć przedsiębiorstwo, w którym pracowali.
W kluczowych punktach sąd zmienił kwalifikację czynów z działania umyślnego na nieumyślne. Ta decyzja miała fundamentalne znaczenie dla finału sprawy - przestępstwa nieumyślne przedawniają się znacznie szybciej, co zmusiło sąd do umorzenia większości głównych zarzutów. W pozostałych kwestiach, m.in. dotyczących umów leasingowych czy zatrudnienia doradców, zapadły wyroki uniewinniające.
Prokuratura, która dla głównych oskarżonych domagała się kar od 2 do 7 lat bezwzględnego więzienia, zapowiedziała już wystąpienie o pisemne uzasadnienie wyroku. Dopiero po jego analizie zapadnie decyzja o ewentualnej apelacji do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.
Na ten moment byli menedżerowie, którzy od początku nie przyznawali się do winy, pozostają wolni od kar. Obrona od lat konsekwentnie podnosiła, że przyczyną upadku KHS nie było błędne zarządzanie, ale splot niekorzystnych czynników rynkowych, w tym światowy kryzys ekonomiczny i gwałtowny wzrost cen energii.