
Gdy w sierpniu 2025 roku informowaliśmy o przejęciu sterów w Krosno Glass przez potentatów branży rybnej (pisaliśmy o tym tutaj), w mieście nie brakowało sceptycyzmu. Symbolem zmian stała się wówczas legendarna szklana ryba - łącznik między doświadczeniem nowych właścicieli w przetwórstwie a hutniczą tradycją Krosna. Dziś, po kilku miesiącach intensywnych działań, prezes Iwona Pik ujawnia szczegóły twardej strategii biznesowej.
Prezes Pik, zarządzająca grupą kapitałową o obrotach sięgających miliarda złotych, przyznaje, że Krosno "wciągnęło ją" od pierwszej wizyty w marcu 2025 roku. - Krosno to marka narodowa i taki "love brand" nas wszystkich. Uświadomiłam sobie, że my tego Krosna nie straciliśmy, my go po prostu zakurzyliśmy - mówi w wywiadzie dla popularnego, biznesowego kanału na YouTube prowadzonego przez Łukasza Kijka.
Nowa strategia zakłada odejście od roli pasywnego dostawcy dla obcych marek na rzecz budowania silnego brandu własnego. Obecnie sprzedaż pod marką Krosno stanowi jedynie 15% produkcji - celem jest drastyczne odwrócenie tych proporcji, co pozwoli na uzyskanie znacznie wyższych marż.
Dynamika zmian w zakładzie przy ul. Tysiąclecia jest bezprecedensowa. Od lipca 2025 roku huta wprowadziła do oferty aż 2500 nowych produktów.
- Od 20 lat biegliśmy gdzieś z białym szkłem mechanicznym za konkurencją. Od września zaczęliśmy pokazywać prawdziwe Krosno: kryształowe, ręcznie malowane, sygnowane - wylicza Iwona Pik.
Efekty przyszły błyskawicznie. Krosno weszło jako bezpośredni dostawca (vendor) na platformę internetową Amazon. Po zaledwie dwóch miesiącach kolorowe kieliszki z Krosna stały się bestsellerem na rynku w USA. Produkty huty są dziś marką premium w Australii, Meksyku czy Kanadzie, gdzie wygrywają jakością z konkurencją z Chin.
Choć w wywiadzie o tym nie ma mowy, ale kieliszki z Krosna stały się ostatnio także jednym z benefitów aplikacji sklepów Żabka.
Mimo nowoczesnych kanałów sprzedaży, sercem firmy pozostaje produkcja ręczna. Huta zatrudnia obecnie około 1400 osób, a pośrednio żyje z niej blisko 5000 mieszkańców regionu. Prezes Pik podkreśla, że największym wyzwaniem jest brak sukcesji w zawodzie hutnika:
- Siedziałam przy piecu z hutnikami i pytałam: "Co się da zrobić?". Okazało się, że potrafimy rzeczy, o których dyrektorzy mówili, że są niemożliwe - wspomina prezes. Przykładem jest produkcja szklanych stolików o wysokości 120 cm czy praca z formami ważącymi 140 kg.
Finansowe cele są jasne: w 2026 roku sprzedaż ma osiągnąć 400 mln zł (obecnie to ok. 300 mln zł), a w ciągu dwóch lat wzrosnąć do 600 mln zł. Najbardziej spektakularnym punktem planu jest jednak powrót na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, który ma nastąpić w ciągu najbliższych 3 lat. Byłby to symboliczny powrót do korzeni - Krosno S.A. było jedną z pierwszych pięciu spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych po upadku PRL.
Pełną rozmowę można zobaczyć tutaj: