
W piwnicach BWA przy ul. Portiusa 4 od kilku lat trwają prace konserwatorskie w dawnym areszcie komunistycznej bezpieki (PUBP). Początkowo sądzono, że ślady po więźniach zachowały się tylko w jednej sali. Badania zainicjowane przez Renatę Zych-Henczel z BWA ujawniły jednak dziesiątki rysunków, napisów i grypsów w kolejnych pomieszczeniach: - Pokazują nam, jak ci ludzie próbowali przetrwać w nieludzkich warunkach - opowiada.
Po odsłonięciu dużego orła na jednej ze ścian narodził się pomysł stworzenia komiksu. Ta koncepcja spodobała się młodzieży. Rysunki wykonał pracownik BWA Krzysztof Brynecki, który do napisania scenariusza zaprosił scenarzystę Przemka Polańskiego.

Prace nad fabułą trwały rok. By wiernie oddać realia tamtych czasów, twórcy korzystali z archiwalnych fotografii oraz organizowali w piwnicach inscenizacje poszczególnych scen.
W rysunek orła były wpisane inicjały i nazwisko konkretnego człowieka. Udało się odszukać jego biogram i poznać losy tej osoby. Był nią Antoni Zborowski, który pracował w Urzędzie Bezpieczeństwa w Jaśle. Mężczyzna został przeniesiony do Krosna i tutaj pomógł w ucieczce dwóm więźniom. To wtedy okazało się, że działał w Armii Krajowej.
Renata tę historię opowiedziała Przemkowi, a on z niej oraz z życiorysów innych osób "wykuł" postać Adama. Bohatera poznajemy w trakcie II wojny światowej. Działa w konspiracji, walczy przeciwko nazistom. Nie wiemy dokładnie kim jest, ale ma rodzinę, jest tatą małej dziewczynki. - Wojna nie skończyła się z ostatnim wystrzałem, sytuacja w jej trakcie i tuż po niej była bardzo trudna. Niemiecką okupację zastąpił porządek ze Wschodu. I Adam został wrzucony w nową rzeczywistość. Musiał zarabiać, by utrzymać rodzinę - mówi Przemek Polański.
Bohater komiksu przyjął propozycję, aby zostać strażnikiem w więzieniu. - Widzi, jak traktowani są więźniowie i zaczyna się zastanawiać, czy ludzie przyprowadzani do piwnic są czemuś winni, czy po prostu nie pasują do nowego porządku. To popycha go do współpracy z podziemem - mówi Przemek. - Jeśli chodzi o fabułę, więcej nie zdradzę. Warto samemu sięgnąć po komiks i poznać dalsze losy bohatera.
Choć Adam zmaga się z ludzkimi dylematami, wizualnie przypomina superbohatera - nosi długi płaszcz niczym pelerynę i jest wyraźnie wyższy od otoczenia. - Symbolicznie pokazaliśmy, że góruje nad innymi swoją odwagą, prawością i wiernością zasadom. Nie wybrał wygodnego życia, lecz postąpił w zgodzie z własnym sumieniem - podsumowuje Krzysztof Brynecki.
Choć fabuła i postacie są fikcyjne, w komiksie ukryto tzw. easter eggi, czyli pewne ciekawostki, tutaj: nawiązania do autentycznych wydarzeń i miejsc. Losy akowca "Liska" Wilchnera zainspirowała historia Krośnianina, który po wojnie wracał ze Lwowa do Krosna. - Zatrzymali go enkawudziści, bo myśleli, że jest w AK i przesłuchiwali w drewnianym kościele w Lutczy. Przed rozstrzelaniem uratowała go nieznajoma kobieta - opowiada Polański.
Scenarzysta przemycił też wątek rodzinny - scenę z chłopcem wrzucającym niewypał do ogniska na dawnym osiedlu hutniczym przy ul. Piastowskiej. - W miejscu, gdzie teraz buduje się tunel, po wojnie dzieci garściami wyciągały z rowów pociski i naboje. Raz wrzuciły do ognia coś takiego, że mój tato do końca życia miał na nodze ślad po odłamku - wspomina.
Z kolei Krzysztof Brynecki uwiecznił w jednym z kadrów drewnianą chatę swojej prababci otoczoną malwami.
Podczas pracy nad publikacją nie zabrakło niezwykłych zbiegów okoliczności. Autorzy wydedukowali z grafitowych śladów na ścianach, że więźniowie musieli mieć ołówek i narysowali go w jednym z kadrów. Krótko potem konserwatorzy faktycznie odnaleźli w piwnicy jego fragment. Z kolei na okładce Brynecki intuicyjnie umieścił czerwony napis "Adam" na więziennych drzwiach - nie wiedząc, że w areszcie odkryto ślady czerwonej kredki.
Wizualnie "Adam" nawiązuje do klasyki gatunku. Rysunki Krzysztofa Bryneckiego, tworzone od czerwca do października tradycyjnie na papierze oraz na tablecie, wyróżniają się geometryczną, kanciastą kreską. Twórca realistycznie oddał broń czy samochody, ale architekturę dawnego Krosna potraktował bardziej symbolicznie, czerpiąc m.in. ze wspomnień z dzieciństwa.
Minimalizm i oszczędność w detalach pomogły również w scenach przesłuchań i tortur. - Dzięki temu uniknąłem stylistyki gore, czyli dosłownego epatowania krwią i przemocą - tłumaczy Brynecki. Z kolei zaburzoną, więzienną rzeczywistość podkreślają celowo "skrzywione" kadry oraz wymowne sceny bez słów.
Twórcy podkreślają, że komiks to przystępna forma edukacji, która przemawia do młodzieży mocniej niż szkolne podręczniki, bo opiera się na emocjach. Publikacja ma oddać hołd osobom więzionym w piwnicach BWA za poglądy, a jednocześnie być przestrogą.
- Gdyby wybuchła wojna, nie wiemy, do czego bylibyśmy zdolni, by ocalić bliskich. Komiks kończy się czarną planszą, która przypomina, że wolność nie jest nam dana raz na zawsze - zaznacza Przemek Polański. - Nie chcemy, żeby piwnice stały się zwykłym muzeum. Mają służyć edukacji i zachowaniu pamięci o osobach przetrzymywanych. To ona staje się fundamentem łączącym przeszłość z teraźniejszością i mostem ku przyszłości - podsumowuje Renata Zych-Henczel.
Komiks został dofinansowany z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z programu Funduszu Promocji Kultury i jest bezpłatny. Do rozdania są dwa tysiące egzemplarzy. Trafią one do szkolnej młodzieży oraz do dorosłych, którzy będą zwiedzać piwnice. Można już zwiedzać dawny areszt, ale obowiązują zapisy - szczegóły tutaj.
Już niedługo odbędą się także spotkania promujące komiks "Adam". Szczegóły w naszym kalendarium tutaj.