Z tego wynika, że zasada ograniczonego zaufania powinna nas wszystkich obowiązywać ....... nie wiesz co zrobi kierowca i nie wiesz co zrobi pieszy nie tylko na pasach...... a oczy trzeba mieć dookoła głowy, bo szkoda życia i zdrowia.
Przed laty zginęła moja znajoma na pasach, potrącił ją trzeźwy kierowca, ale wymijał samochód, który przed przejściem sie zatrzymał, by ją przepuścić ...... i choc sporo lat już minęło, ja mam uraz i moze nawet dziwnie czasem to wygląda, ale przechodzę wtedy kiedy widzę, że samochód się zatrzymał, a ten za nimm zwalnia..... może kierowcy mnie przeklinają, ale ja nie mam zaufania do ich uprzejmości i już.
To czy przejeżdżał czy przechodził to się jeszcze okaże. Czy ktoś widział, czy mu się zdawało że widział. Więc nie osądzajcie.
Niewiemy jaki wiek, jak mniej jak 10 lat to dziecko jest na rowerze traktowany jak pieszy i może przejeżdzać przez pasy ale pod opieką opiekuna (opiekun takiego dziecka też może przejeżdzać). Może, ale nie musi, bezpieczniej przeprowadzić.
Jak powyżej 10 lat to musi przeprowadzać.
Oczywiście, najrozsądniej zawsze przeprowadzać, szczególnie na ruchliwych drogach.
Ale tak psioczycie na rowerzystów. Jestem jak większość zarówno kierowcą, rowerzystą jak i pieszym. Przechodzę w tym miejscu często i to co wyprawiają kierowcy to woła o pomstę do nieba. Są 3 pasy, wchodzę dopiero jak zatrzymają się samochody na pasie na który wchodzę, przechodzę jeden, kończe drugi, a na trzecim kierowca przejeżdza mi prawie po nogach. Nieraz po 2 razy trzeba stawać, żeby przejść. Zdarzyło mi się nawet takiego jednego dogonić na BP, tłumaczył, że wogóle mnie nie widział. No pewnie bo po co się rozglądać.
Niewiem, niewidziałem tej sytuacji, ale często jest tak, że nawet jak pieszy czy rowerzysta zawini, to gdyby kierowca zachował należytą ostrożność dojeżdzając do pasów, to mógłby uniknąć zdarzenia. Ale po co, przecież najlepiej się nie rozglądnąć i dodać gazu przed przejściem dla pieszych, żeby czasem nie trzeba się było zatrzymać. Tak drodzy kierowcy, widzicie rowerzystów łamiących przepisy, ale popatrzcie na siebie, czy nie łamiecie tych przepisów, nie rozglądając się, nie zwalniając, rozmawiając z telefonem w ręce.
Około 10 letni, więc miał mniej czy więcej niż 10 lat? Jeżeli mniej to nie powinien na rowerze samodzielnie się poruszać (gdzie był opiekun?). Jeżeli więcej to czy miał kartę rowerową?
Oby małolatowi nic się nie stało, ale to powinno dać do myślenia innym (wiem, samodzielne myślenie zanika).
Dokładnie, jak pisze poprzednik, notorycznie większość rowerzystów jeździ po przejściach zamiast przeprowadzać rowery! Inna sprawa: dawno temu po szkołach jeździła milicja, były wykłady, pogadanki, konkursy, uczenie się i zdawanie na karty rowerowe, maksymalne uczulanie na bezpieczeństwo w Ruchu Drogowym, a teraz... nic. Rower ze względu na rozwijane prędkości w ruchu miejskim potrafi pojawić się nagle znikąd. Żeby młody wyszedł bez szwanku, ale nad prewencją i szkoleniami należałoby się głębiej pochylić.
"potrącił przejeżdżającego rowerem przez przejście dla pieszych chłopca", przez przejście dla pieszych należy prowadzić rower, a może po prostu wtargnął na rowerze bezpośrednio przed maskę samochodu ?
"Rower ze względu na rozwijane prędkości w ruchu miejskim potrafi pojawić się nagle znikąd" - no tak, nie to co samochód, powolny i ociężały.
"dawno temu po szkołach jeździła milicja, były wykłady, pogadanki, konkursy, uczenie się i zdawanie na karty rowerowe, maksymalne uczulanie na bezpieczeństwo w Ruchu Drogowym, a teraz... nic" - no tak, za to kierowcy po wielogodzinnych kursach na prawo jazdy zachowują się bezpiecznie, zachowują zawsze szczególną ostrożność dojeżdzając do przejścia dla pieszych, jak na pasie obok zatrzyma się samochód przed przejściem to też się zatrzymują, nie trzymają w jednej ręce telefonu, nie piszą smsów, nie przekraczają prędkości, nie jeżdzą po alkoholu.
Najważniejsze czy rowerzysta miał kartę rowerową, ale jakoś prawie wszyscy kierowcy mają prawo jazdy, a to co wyprawiają na drogach to nie tylko poddaje w wątpliwość uczciwość zdobycia dokumentu, ale czy im piątej klepki nie brakuje, albo przynajmniej odrobiny wyobraźni.
Róznica jest taka, bez względu na winę, że pieszy czy rowerzysta prawie zawsze otrzymuje karę na miejscu zdarzenia (zasłużoną czy nie), a kierowca niekoniecznie.