Rodzina potrzebuje pani Danuty. Wesprzyj jej rehabilitację

Kiedy Danuta Bełch patrzy na męża i wnuczki, nie chce się pogodzić z tym, że już niedługo może jej zabraknąć w ich życiu. A może, bo cierpi na stwardnienie rozsiane. Szansą na powstrzymanie rozwoju choroby jest rehabilitacja. To właśnie na nią zbiera pieniądze. Ma już ponad połowę z potrzebnych 10 tys. zł. AKTUALIZACJA: dzięki pomocy naszych czytelników, w jeden dzień udało się uzbierać resztę potrzebnej kwoty!
Pani Danuta nie odzyska już dawnej sprawności, ale chce pozostać z rodziną najdłużej, jak się da

Danuta Bełch skończyła sześćdziesiątkę. Od kilkunastu lat cierpi na stwardnienie rozsiane (SM) – przewlekłą chorobę układu nerwowego, polegającym na nieprawidłowym przekazywaniu impulsów nerwowych, co skutkuje częściowym lub trwałym uszkodzeniem funkcji nadzorowanej przez daną partię nerwów – wzroku, słuchu, pracy kończyn lub narządów. SM prowadzi do inwalidztwa, a bardzo często do śmierci.

Choroba rozwinęła się u niej bardzo szybko. - Zaczęło się od bóli w tylnej części głowy, drętwienia i opuchlizny lewej nogi – opowiada. - Objawy się nasilały: niewyraźne widzenie, zaburzenia równowagi, skurcze mięśni, coraz częstsze i nienaturalne zmęczenie, potem oczopląs, zanikająca siła mięśniowa i astma oskrzelowa.

Od 2014 roku pani Danuta przykuta jest do wózka inwalidzkiego. Właściwie nic nie jest już w stanie zrobić sama. Wciąż jednak jest i chce zostać z najbliższymi jak najdłużej. - Chciałabym mieć tyle sił, by przytulić moje wnuczki, zapleść im warkocze, opowiedzieć bajkę. Najstarsza, Martusia, ma dopiero 4 latka. Najmłodsza, moja cudowna Madzia - 2,5. Oddałabym tak wiele, aby zabrać je na spacer, do zoo, jeździć z nimi na wycieczki rowerowe. Tymczasem nie mogę nawet utulić ich na kolanach, czy ułożyć do snu. Paraliżuje mnie myśl o tym, że pewnego dnia Madzia będzie chciała, żebym przeczytała jej bajkę, a z moich ust wydobędzie się jedynie bełkot. I boli mnie świadomość, że jeśli za jakiś czas odejdę, żadna z nich mnie nie zapamięta. Pozostanę dla nich jedynie wyblakłym wspomnieniem – obawia się.

W Polsce na SM cierpi kilkadziesiąt tysięcy osób. U pani Danuty pierwsze objawy choroby wystąpiły w 2000 roku. Od trzech lat przykuta jest do wózka

Obecną, i tak mocno ograniczoną sprawność, pomaga jej utrzymać rehabilitacja. To jedyny sposób, by SM nie przejęło kontroli nad jej ciałem, by nie odbierało więcej, niż zabrało do tej pory, tłumaczy. Wciąż liczy jednak, że zostanie z rodziną jak najdłużej, prosząc jednocześnie czytelników o pomoc w dokończeniu trwającej od lutego zbiórki.

Zbiórka prowadzona jest przez portal siepomaga.pl. Kwota, którą pani Danuta chce uzbierać to 9943 zł. 230 internautów zadeklarowało już pomoc w wysokości 5044,55 zł, czyli nieco ponad połowę. Aby krośnianka mogła otrzymać pieniądze, do 21 maja muszą znaleźć się osoby, które wesprą ją datkami dającymi wspólnie całą kwotę. - Bardzo dziękuję wszystkim osobom, które już mnie wsparły i proszę o dalszą pomoc - mówi.

Strona zbiórki znajduje się tutaj.

AKTUALIZACJA: w ciągu 24 godzin od publikacji artykułu o chorobie pani Danuty, nasi czytelnicy uzbierali resztę - niemal 5 tys. zł - kwoty potrzebnej na rehabilitację krośnianki. W imieniu pani Danuty oraz jej rodziny serdecznie dziękujemy!

KOMENTARZE
Brak wyróżnionych komentarzy.
WSZYSTKIE KOMENTARZE (0) forward