Pomagają bezdomnym kotom przetrwać zimę

Krośnieńskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt konstruuje ocieplane domki dla wolno żyjących kotów. Część z nich mogłaby przez mroźne zimowe dni schronić się w piwnicach, ale spółdzielnie mieszkaniowe odmawiają pomocy zwierzętom. Członkowie stowarzyszenia apelują, by chociaż nie niszczyć wykonanych budek. Proszą też o przygarnięcie pozostających pod opieką kociaków i psów.
Członkowie Krośnieńskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt podczas konstruowania domków dla kotów

Jeszcze w październiku Krośnieńskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt zwróciło się do administracji osiedli mieszkaniowych z prośbą o udostępnienie piwnic lub innych nieużytkowanych pomieszczeń dla wolno żyjących kotów. Wolontariusze zobligowali się do dokarmiania zwierząt i czyszczenia kuwet.

Niestety, jeśli w ogóle nadeszły odpowiedzi, to zwykle były negatywne. - Spółdzielnie tłumaczyły, że nie posiadają takich pomieszczeń - mówi Magdalena Kolanko, sekretarz zarządu Krośnieńskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt.

Wobec odmowy, członkowie stowarzyszenia podjęli decyzję o przygotowaniu wolno stojących, ocieplanych domków, w których koty mogłyby się schronić przed zimnem. Domki powstają z pozyskanych z supermarketów kartonowych pudełek. Są sklejane, ocieplane styropianem, na końcu owijane specjalną folią. Jeszcze niewielki otwór i gotowe. Budki wykonują członkowie stowarzyszenia, ale też chętni z Krośnieńskiego Wolontariatu Młodzieżowego oraz Klubu Jeździeckiego "Chrapka" w Głogowie.

- Zrobiliśmy już ponad 20 takich domków. Umieszczone zostały m.in. w Polance oraz przy ul. Kisielewskiego i Łukasiewicza - wylicza Magdalena Kolanko. - Jesteśmy też w w trakcie uzgadniania warunków postawienia domków z administracją osiedla Markiewicza. Mamy osobę chętną, która dokarmia te koty. Piwnica, w której dotychczas przebywały, została zamknięta i te koty nie mają się gdzie podziać, a przecież muszą się gdzieś schronić w zimie.

Koty szukają w zimie ciepłego schronienia w rozgrzanych samochodach. Zanim zapalisz silnik, sprawdź czy któryś z nich nie schronił się u ciebie

Stowarzyszenie apeluje do mieszkańców, by sami udostępniali zwierzętom osłonięty od śniegu, wiatru i mrozu kąt, a przynajmniej nie niszczyli wykonanych przez nich domków.

- Liczymy na przychylność i zrozumienie ze strony mieszkańców, bo niestety nie zawsze tak jest - mówi Ewa Zajdel, prezes Stowarzyszenia. - Rozumiemy, że taki domek może kogoś razić, komuś przeszkadzać, ale to ma spełniać swoje zadanie, aby te koty przetrwały zimę, a wiemy, że one są naszymi sprzymierzeńcami, bo oczyszczają miasto.

- Koty wolno żyjące są naturalną częścią ekosystemu miejskiego, jest to nawet ujęte w uchwale Rady Miasta z dnia 28 marca 2012 roku - przypomina Magdalena Kolanko. Na dokarmianie wolno żyjących kotów, ale także tych przebywających w domach tymczasowych oraz psów w przytulisku Stowarzyszenie otrzymało z budżetu miasta 10 tys. zł.

Krośnieńskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt powstało w styczniu 2012. Liczy obecnie 45 członków. Jego siedziba mieści się w Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych przy ul. Grodzkiej 10. Opiekuje się przytuliskiem dla bezdomnych i porzuconych zwierząt.

- Systematycznie nam ich przybywa - mówi Ewa Zajdel. - Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc. Najważniejszą sprawą dla nas jest to, by psy przebywające w naszym przytulisku znalazły na zimę dom. Może znajdzie się ktoś, kto weźmie bezdomnego, często porzuconego, zagubionego psa.

Problem jest także z kotami. Na nowy dom czeka około 40 kotków - maluchów i dorosłych kotów. Na razie przebywają w domach tymczasowych, wszystkie czekają na adopcję. Jeden z domów tymczasowych prowadzi Edyta Augustyniak ze Stowarzyszenia. - Mieszkam w bloku, ale był porzucony, chory kotek. Przygarnęłam go, leczę i szukam mu domu - mówi. - Na tym polega dom tymczasowy. Takich też nam brakuje, bo jest zaledwie 3-4 osoby, które takie domy prowadzą. Przede wszystkim brakuje jednak chętnych do adopcji.

Przekonuje, dlaczego warto przygarnąć kota. - To miłe, czyste, zwierzęta, nie absorbują naszego czasu, nie trzeba ich wyprowadzać. Są też dobrymi towarzyszami dla starszych ludzi - mówi. - Żeby żyły długo i zdrowo, muszą być jednak kastrowane i sterylizowane - zaznacza. - Często jest tak, że zaadoptujemy kocurka, a on pryska i roznosi brzydki zapach. Jeśli go wykastrujemy, takie rzeczy nie będą miały miejsca - dodaje Edyta Augustyniak.

Zdjęcia kotów i psów, które szukają nowego domu na stronie stowarzyszenia: sozkrosno.blogspot.com Niech to jednak będzie decyzja przemyślna, a nie wyjątkowo nietrafiony gwiazdkowy prezent, który za miesiąc znów wyląduje na ulicy.

KOMENTARZE
Brak wyróżnionych komentarzy.
WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)