Mamy najlepszych czworonożnych policjantów videocam

W policji służą od czterech lat. Patrolują ulice i tropią. Robią to najlepiej w całym województwie. Oto Gabadol i Haber – czworonożni funkcjonariusze z krośnieńskiej komendy - oraz ich niemniej ważni przewodnicy. Zobacz film.
Owczarki niemieckie Gabadol (po prawej) i Haber służą w krośnieńskiej policji od 4 lat. Sprawdziliśmy, jak wygląda ich praca i szkolenie

Funkcjonariusz Gabadol wychodzi z kojca jako pierwszy. Hebanowa sierść psa lśni w rozżarzonym słońcu, zmuszającego czworonoga do głębokiego dyszenia. Młodszy aspirant Robert Szajna, jego przewodnik, komenderuje:

- Równaj!

Owczarek niemiecki natychmiast dostawia się do nogi policjanta, zaś po komendzie "noga", przyklejony do niej podąża za opiekunem na tyły budynku Komendy Miejskiej Policji w Krośnie, tam, gdzie znajdziemy choćby odrobinę cienia.

Po chwili dołącza do nas młodszy aspirant Robert Bożek, z kroczącym obok równiuteńko psem tej samej rasy, o niemal identycznym wzroście, ale nieco innym, podpalanym rudo umaszczeniu. To funkcjonariusz Haber, drugi z psów patrolowo-tropiących służących w krośnieńskiej policji, najlepszych policyjnych psów na Podkarpaciu.

- Waruj!

Na kolejną komendę 5-letnie owczarki z 4-letnim stażem służby kładą się na ocienionym skrawku trawy, cały czas tuż przy swoich opiekunach, cały czas skupione, jakby w oczekiwaniu na dalsze polecenia, gotowe, aby natychmiast je wypełnić. Wszak do tego zostały wyszkolone.

Psy pochodzą z użytkowej linii owczarków niemieckich, przeznaczonych do pracy w służbach

Gabadol i Haber to psy z linii użytkowej – specjalnej linii psów, przeznaczonych do pracy w służbach – w policji, wojsku czy straży granicznej. - Wyszkoleniem psów policyjnych zajmuje się w Polsce tylko jeden ośrodek – Zakład Kynologii Policyjnej w Centrum Szkolenia Policji w Sułkowicach. Trafiają tam psy w wieku 12-24 miesiące, które pozytywnie przeszły nabór do służby – opowiada mł. asp. Robert Bożek. - No tak, nabór – potwierdza jego kolega. - Nie ma w nim wprawdzie kryteriów rodowodowych, ale psa sprawdza się pod innym kątem: nie może się na przykład bać ludzi czy huku, musi wykazywać chęć do szkolenia, czy ochoczo aportować – precyzuje mł. asp. Rober Szajna.

Pozytywne przejście selekcji rozpoczyna półroczny okres specjalistycznego szkolenia psa. Każde zwierzę ma już wówczas swojego przewodnika, który towarzyszy mu przez cały pobyt w Sułkowicach. W tym czasie uczy się posłuszeństwa wobec opiekuna oraz przechodzi kurs przygotowujący je do wykonywania zadań służbowych – w tym przypadku patrolowania i tropienia.

- Sułkowice porównać można do szkoły podstawowej. Najważniejsze szkolenie odbywa się dopiero potem, w czasie służby. Aby utrzymywać psy w dobrej kondycji, musimy nieustannie z nimi trenować. To zresztą część naszej pracy – podkreślają funkcjonariusze.

Ale nie tylko pracy. Gabadol i Haber to ten przypadek, gdy granica między służbą a życiem prywatnym chcąc nie chcą ulega zatarciu. - Chcąc! – aspiranci Bożek i Szajna ani myślą na tę sytuację utyskiwać, zwłaszcza, że gdy ściągają mundur i zzuwają służbowe buty, w domach czekają ich własne pupile – w przypadku Roberta Bożka jeden, a Roberta Szajny aż trzy. - Pies służbowy zaliczany jest do środków przymusu bezpośredniego. Jeśli ktoś będzie go tak właśnie traktował, jak pałkę czy kajdanki, zapominając o tym, że ten środek przymusu bezpośredniego to żywe zwierzę, nigdy nie będzie dobrym przewodnikiem – nie mają co do tego cienia wątpliwości.

A o tym, co wraz ze swoimi psami osiągnęli krośnieńscy policjanci, taki ktoś będzie mógł tylko pomarzyć. Nigdy nie wygra zatem wojewódzkich eliminacji Kynologicznych Mistrzostw Polski i nie dostąpi możliwości reprezentowania swojego garnizonu w krajowym finale, tak jak we wrześniu czynić to będą aspiranci Bożek i Szajna.

- Aport!

Krótki pokaz wyszkolenia Gabadola Robert Szajna rozpoczyna od rzucenia leżącego przygodnie patyka. Gabadol rusza ochoczo przed siebie, zwinnie pokonując kilkanaście metrów. Odnaleziony patyk bierze do pyska i oddaje usłużnie panu.

Widok uaktywnionego kolegi aż Habera roznosi. Popiskuje i trzęsie się w napięciu, jak chart gotowy do wyścigu. Wciąż jednak waruje. Przewodnik nie wydał mu przecież żadnej komendy, więc wie, że nie może wstać. Gdy wreszcie przychodzi jego kolej, aspirant Bożek demonstruje kilka nieznanych nam jeszcze komend, do których czarno-rudy owczarek karnie się stosuje.

- To zaledwie próbka ich możliwości – ręczą za swoich podopiecznych policjanci, a zapewnienie owo to wstęp do długiej wyliczanki zadań, z którymi ich psy oraz oni sami zmierzyć się musieli w czasie przeprowadzonych na początku czerwca wojewódzkich eliminacji: oprócz znanych już poleceń, m.in. z przejściem tunelu, pokonywaniem kładki i wysokiej ściany, wspinaniem się, tropieniem załamanego kilkakrotnie śladu, czy walką z pozorantem. Przewodnicy wykazać się musieli natomiast wiedzą na temat tresury i codziennej opieki nad psami.

Zapytani o pracę przewodnika psa policyjnego aspiranci Robert Bożek (po prawej) i Robert Szajna odpowiadają, że gdy robi się to, co się kocha, wówczas nie jest się ani jeden dzień w pracy. - Zatem my nie byliśmy w niej od czterech lat - uśmiechają się

- Szukaj!

Polecenie mł. asp. Roberta Bożka daje Haberowi sygnał do rozpoczęcia tropienia. Pies poszukuje 81-letniego mężczyzny, którego samochód zaparkowany jest przy skansenie w Bóbrce.

81-latek często chadzał na spacery po pobliskim lesie. 25 maja br. także tam pojechał. Jest już jednak późny wieczór, a mężczyzna wciąż nie wrócił ani nie uprzedził rodziny o spóźnieniu. Poszukiwania, które od godziny prowadzą policjanci, nie przyniosły natomiast żadnego efektu.

Haber łapie trop przy samochodzie staruszka. Pies podąża przez chwilę drogą, aby nagle zejść z niej w miejscu, w którym jego przewodnik kompletnie się tego nie spodziewa. Nie ma tam bowiem żadnej ścieżki. Jest gęstwina drzew.

- Po chwili przedzierania się przez las usłyszałem ciche nawoływanie. Okazało się, że to poszukiwany mężczyzna wzywał pomocy. Był już jednak bardzo wyczerpany, leżał, nie mógł nawet ruszyć dłonią, dlatego nikt nie mógł go usłyszeć. Gdyby został tam jeszcze trochę dłużej, najprawdopodobniej by zmarł – opowiada mł. asp. Robert Bożek.

Krośnieńskie psy patrolowo-tropiące mają na swoim koncie znacznie więcej podobnych sukcesów. - Prawdziwych sukcesów – dopowiadają policjanci.

KOMENTARZE
Brak wyróżnionych komentarzy.
WSZYSTKIE KOMENTARZE (0) forward