Zielone światło dla gospodarstwa u kapucynów

Pasący się w kapucyńskim ogrodzie koń łamał obowiązujące w mieście przepisy. Łamał, bo w piątek (28.04) radni zrobili dla zakonników wyjątek i teraz bracia będą mogli trzymać u siebie nie tylko jego, ale także inne zwierzęta gospodarskie czy drób.
Sprawa działającego u kapucynów gospodarstwa została formalnie uregulowana. Nie oznacza to jednak, że nadal będzie istnieć

Chów zwierząt gospodarskich to odwieczna tradycja kapucynów. Od początku istnienia zakonnicy utrzymywali je na klasztornych terenach. Nie inaczej było w Krośnie, mówi brat Michał Kiełbasa, gwardian krośnieńskich kapucynów.

Gdy zajrzeliśmy jesienią ubiegłego roku za kapucyński mur, po klasztornym ogrodzie biegały kaczki, kury i indyki. Na zielonych włościach pasł się również wykorzystywany do hipoterapii koń. "Wieś w centrum Krosna", nazwaliśmy to położone przy placu Konstytucji 3 Maja zakonne gospodarstwo.

Pod koniec 2016 roku stado drobiu zostało zlikwidowane. U kapucynów wykryto bowiem ognisko ptasiej grypy

Pod koniec 2016 roku w Krośnie potwierdzono ognisko ptasiej grypy. Chorobę wykryto właśnie u drobiu hodowanego przez kapucynów. Ponad 50 ptaków zostało wybitych. - Kilka dni po likwidacji stada przyszli do nas strażnicy miejscy. Poinformowali nas, że zgodnie z obowiązującym regulaminem utrzymania czystości w mieście, nie wolno nam trzymać zwierząt gospodarskich. W tamtym momencie dotyczyło to wyłącznie konia, bo nic innego już nie mieliśmy – opowiada gwardian.

Obowiązujący od czerwca 2016 roku dokument, na który powołała się straż miejska, określa obszar, na którym zabroniony jest chów i utrzymanie zwierząt gospodarskich, futerkowych, drobiu i gołębi. Klasztorny teren znajduje się w jego obrębie.

Klasztor dysponuje rozległym, odizolowanym od sąsiedztwa ogrodem. Poza wykorzystywanym do hipoterapii koniem w najbliższym czasie nie zamieszkają w nim jednak inne zwierzęta

Braciom bardzo zależało przede wszystkim na dalszej hodowli konia. Zwierzę właściwie codziennie pomaga w rehabilitacji osób dotkniętych schorzeniami układu nerwowego i ruchowego. Brat Michał skierował więc do radnych wniosek z prośbą o wyłączenie mającego ponad hektar powierzchni kapucyńskiego ogrodu z obszaru objętego zakazem. - Według nas hodowanie konia w niczym nie utrudnia życia mieszkańcom. Zwierzę trzymane jest w specjalnej stajni, a sam teren otoczony jest murem, szczelnie oddzielony od sąsiedztwa – przekonuje.

Wniosek rozpatrzono na piątkowej (28.04) sesji rady miasta. Radni jednogłośnie przychylili się do argumentów zakonników. Kapucyni będą więc już mogli formalnie trzymać u siebie konia.

Konia i coś jeszcze? Brat Michał przyznaje, że po incydencie z ptasią grypą zakonnicy o wiele ostrożniej podchodzą do kwestii chowu ptaków i na razie nie zamierzają odtwarzać stada.

KOMENTARZE
Brak wyróżnionych komentarzy.
WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)