Większość sześciolatków nie pójdzie do szkoły

Z 350 krośnieńskich sześciolatków 100 pójdzie we wrześniu do pierwszej klasy. Liczba ta nie pozwoli na uniknięcie redukcji etatów wśród nauczycieli, ale pozwoli nieco zminimalizować skutki reformy. - Do września jest sporo czasu, może część rodziców zmieni zdanie i pośle dzieci do szkoły – na to liczą władze miasta.
Setka sześciolatków pójdzie do szkoły, choć nie musi. Pozostałe zostaną w przedszkolach. Tak zdecydowali rodzice

Po nowelizacji ustawy o systemie oświaty, dzieci będą obowiązkowo rozpoczynać naukę dopiero w wieku 7 lat. Dzieci sześcioletnie iść do pierwszej klasy nie muszą, ale mogą. Pod warunkiem odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego lub pozytywnej opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Zmiana wprowadziła w samorządach spory zamęt. Spowodowała, że więcej dzieci trafi do przedszkoli, ale przede wszystkim grozi utratą pracy dla nauczycieli nauczania wczesnoszkolnego. Skąd ten problem? Do szkół trafi niewiele dzieci, bo siedmiolatki, które we wrześniu powinny szkołę rozpocząć, w podstawówkach już są - poszły do niej w wieku 6 lat. A sześciolatki iść do niej teraz nie muszą. Chyba że rodzice zdecydują inaczej. Na to właśnie liczą samorządy, Krosno również.

Znane są już wstępne wyniki naboru do klas pierwszych. Wszystkich sześciolatków w mieście jest 350. Ile z nich trafi do szkół? Jak informuje krośnieński magistrat, 100 dzieci z rocznika 2010 zapisanych zostało do pierwszej klasy.

- Można powiedzieć, że spodziewaliśmy się takiej liczby. To pozytywne zwieńczenie naszej kampanii informacyjnej, ale stoją też za tym odpowiedzialne decyzje rodziców – mówi Bronisław Baran, zastępca prezydenta Krosna. Przyznaje jednak, że liczba ta nie jest do końca satysfakcjonująca. - Na pewno nie pozwoli uniknąć problemów kadrowych, choć może będą one mniejsze.

Łącznie do krośnieńskich szkół zapisanych zostało 218 dzieci. Oprócz sześciolatków są tam siedmiolatki odroczone od obowiązku szkolnego z poprzedniego roku, ale też takie, które do szkoły jako sześciolatki poszły, jednak na wniosek rodziców pierwszą klasę będą powtarzać. Takich przypadków jest trzynaście.

Choć formalnie nabór już się skończył, władze miasta mają nadzieję, że liczba pierwszaków jeszcze się zwiększy: - Do września jest jeszcze cztery miesiące, a to dla dziecka duży skok rozwojowy. Mam nadzieję, że rodzice sześciolatków analizując ich rozwój, ale też po zasięgnięciu opinii specjalistów, zdecydują się jeszcze zapisać je do pierwszej klasy. Szczególnie, gdy uświadomią sobie, że ten sam program dziecko będzie realizowało w przedszkolu, a potem jeszcze raz w pierwszej klasie.

Z już zapisanej grupy maluchów uda się stworzyć 14 oddziałów: w czterech szkołach po dwa, w pozostałych po jednym. - To nie będą liczne oddziały. Podejmujemy ryzyko kosztu finansowego, by zmniejszyć problem redukcji kadrowych. Gdyby jeszcze kilkanaścioro dzieci zostało zapisanych, byłoby łatwiej – dodaje Bronisław Baran.

KOMENTARZE
Brak wyróżnionych komentarzy.
WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)