Solidna sylwetka, posiwiałe, prawie białe włosy i broda oraz melodyjny, głęboki głos. Chyba nie ma osoby w krośnieńskim środowisku artystycznym, która nie znałaby Marka Burdzego. Artysta malarz i rysownik, kurator wystaw oraz plenerów od wielu lat pracuje w Biurze Wystaw Artystycznych w Krośnie.
Zanim jednak związał swoje życie zawodowe z galerią sztuki imał się różnych prac, dzięki którym zdobył cenne doświadczenia. Między innymi pracował jako plastyk dekorator w hucie w Stalowej Woli, w swoim rodzinnym mieście. Był też terapeutą osób chorych psychicznie w jarosławskim szpitalu, co było dla niego trudnym i wyjątkowym przeżyciem. Kierował również dużą firmą w branży drzewnej, wykazując się zdolnościami menedżerskimi.
Wspólnie z żoną przeprowadził się do jej rodzinnej Korczyny dwa tygodnie przed ogłoszeniem stanu wojennego. Przez wiele lat szukał pracy w instytucjach kultury. W końcu swoje miejsce znalazł w Biurze Wystaw Artystycznych przy ul. Blich w Krośnie (obecnie znajduje się tam siedziba Centrum Dziedzictwa Szkła). – Zaryzykowałem i to w jakimś sensie się opłaciło, chociaż nie na wszystkich polach. Dla mnie była to kwestia tego, ku czemu się skłaniałem. Bo cóż jest warte życie i praca, jeśli robi się coś, czego się nie lubi?
Praca pana Marka w krośnieńskiej galerii sztuki polegała m.in. na organizowaniu wystaw i na licznych kontaktach z artystami. Nie było to łatwe: – Byli to różni ludzie, więc i różne historie się zdarzały. Niektórzy potrafili zrezygnować z wystawy na kilka dni przed jej wernisażem – mówi. Z sentymentem wspomina m.in. przygotowywanie wystawy słynnych sztandarów Władysława Hasiora, polskiego rzeźbiarza, malarza i scenografa.
– Jego prace musiałem przywieźć aż z Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Do przejechania miałem 950 km, a w Katowicach zepsuła nam się ciężarówka. Utknęliśmy w mieście na noc. Dopiero rano mogliśmy szukać mechanika, więc podróż trwała dwa razy dłużej. To był rok 1995, trzeba było sobie jakoś radzić. Nie było wtedy telefonów komórkowych, więc do bliskich dzwoniłem z budek telefonicznych – wspomina.
Pan Marek zaznacza, że kiedyś nie było takiej funkcji jak kurator wystawy. – Zazwyczaj ekspozycje przygotowywała osoba zajmująca się kontaktami z artystami. To ona jechała do artystów, rozmawiała, podpisywała protokoły, pakowała dzieła i organizowała ich transport.
Taką rolę on sam pełnił przez wiele lat. W BWA zorganizował lub współorganizował ponad 400 wystaw, a w prywatnej galerii firmy Splast – 150. Zajmował się również galerią „Pasaż” w Iwoniczu-Zdroju. – W ciągu 20 lat sam, bez ludzi i biura, przygotowałem tam ok. 350 wystaw.
Wśród artystów, którym organizował wystawy, był m.in. Józef Wilkoń, dziś ponad 90-letni artysta malarz i ilustrator spod Warszawy oraz Edward Dwurnik, polski malarz i grafik.
Pan Marek jest także malarzem i rysownikiem. Na początku sztuką zajmował się zaledwie kilkanaście razy do roku. W pewnym momencie stwierdził, że chce, aby po nim również coś pozostało. Stworzone przez niego prace stały się dla niego formą pamięci. – Wszystko przemija, ale dzieło artysty pozostaje na dłużej i daje świadectwo czasów, w których powstał – twierdzi.
Przez wiele lat tworzył za pomocą suchych pasteli. Gdy ta technika przestała go interesować, postanowił "wypowiadać się" za pomocą farb akrylowych na płótnie. I tak maluje już ponad 20 lat. U pana Marka proces twórczy przebiega różnie. – Zdarza się, że tygodniami chodzę koło płótna i próbuję znaleźć punkt zaczepienia, żeby zacząć opowieść. Czasami tworzę obraz w ciągu jednego lub dwóch dni. A innym razem wracam do niego kilkanaście razy w ciągu roku.
Twórczość pana Marka trudno nazwać abstrakcyjną. Jednak artysta dba też, aby widz oglądający jego obrazy, miał taki moment, w którym odnajdzie związek z widzialną rzeczywistością. Dlatego na jego obrazach odnajdziemy kompozycje złożone z figur lub takie, które przypominają pejzaż albo twarze. - Obraz powinien być pewnego rodzaju syntezą moich przemyśleń na tematy związane z malarstwem i rzeczywistością – tłumaczy.
Twórczość pana Marka to nie tylko malarstwo, ale również teatr. – W liceum ćwiczyłem recytację, wymowę, ruch sceniczny. Później nie zawsze był na to czas. Teraz znowu mogę sobie na to pozwolić. Przyjemnie jest posłuchać, że coś się dobrze zrobiło, że nasza gra aktorska kogoś rozśmieszyła, wzruszyła czy nawet zmartwiła.
Artysta współpracuje z Jackiem Buczyńskim i bierze udział w jego spektaklach. Na przykład wspólnie realizowali przedstawienie "Spowiedź w drewnie". - To był spektakl opowiadający historię związaną z ludowym rzeźbiarzem, który rozmawia ze swoimi rzeźbami. Był on bardzo przejmujący. Wielu widzów mówiło, że dało się wciągnąć w tę historię, mimo że nie była tradycyjnie zagrana, tylko przy pomocy figurek.
Obecnie twórczość Marka Burdzego można zobaczyć na wystawie zorganizowanej w BWA w Krośnie, która będzie dostępna do 24 stycznia 2024 roku. Szczegóły na Krosno24.