Strażacy apelują: wypalanie traw to kompletny bezsens!

Od początku roku w Krośnie doszło już niemal do 90 pożarów suchych traw. Ich wypalanie w niczym nie pomaga, a niesie ze sobą ogromne ryzyko - apelują strażacy. Niestety, wciąż na próżno.
Pożary traw to powracająca co roku zmora, w walkę z którą zaangażowane są ogromne siły i środki

Statystki mówią same za siebie: od początku roku liczba pożarów suchych traw i nieużytków rolnych zbliża się do setki. To samo Krosno, bo doliczając powiat krośnieński tylko z tego jednego powodu strażacy interweniowali już grubo ponad 300 razy. W działaniach gaśniczych uczestniczyło ponad 550 wozów oraz około 3 tys. strażaków. Nie licząc ogromnych kosztów akcji, i sprzęt, i ludzie, mogli być w tym czasie potrzebni gdzieś indziej.

Niestety, mimo ponawianych apeli oraz przytaczania coraz bardziej ponurych statystyk, trawy wciąż płoną, ubolewają strażacy. Według danych 94 proc. pożarów to wina człowieka, który doprowadza do nich z dwóch głównych powodów. Pierwszy to wciąż powszechne przekonanie, że wiosenne wypalenie trawy użyźnia glebę. - To bzdura! Wypalanie traw prowadzi do nieodwracalnych, niekorzystnych zmian w środowisku naturalnym – prostują strażacy.

To mit - wypalanie traw wcale nie użyźnia gleby, wręcz przeciwnie - niszy ją. Nie wspominając o ogromnym zagrożeniu dla zwierząt, mienia oraz życia i zdrowia ludzi, które ze sobą niesie

Drugi powód jeszcze trudniej zrozumieć. - Trawy podpalane są przez osoby, które robią to dla swojego dziwnego zadowolenia. Dla zabawy stwarzają niejednokrotnie realne zagrożenie dla czyjegoś mienia – mówi bryg. Mariusz Kozak, rzecznik krośnieńskiej straży pożarnej. - W wielu przypadkach dosłownie w ostatniej chwili ratowaliśmy przed pożarem uprawy leśne, plantacje krzewów owocowych, altanki ogrodowe czy gasili ogień podchodzący pod zabudowania. Na przykład 29 marca w Krośnie, na wysokości ul. Bieszczadzkiej, pożar suchej trawy rozwijał się z wiatrem bardzo szybko i zagrażał drewnianej wiacie, w której znajdował się kombajn oraz sprzęt rolniczy – przytacza tylko jeden z przykładów, choć mógłby utworzyć z nich całą wyliczankę.

Oprócz strat materialnych, pożary traw to także zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi oraz fauny. W pożarach giną tracące w dymie orientację zwierzęta domowe i dzikie. Masowo padają także zapylające kwiaty owady, co skutkuje później gorszymi plonami. Można by tak naprawdę długo.

Strażacy cały czas liczą na rozsądek i zaprzestanie siejącej spustoszenie praktyki. I przypominają, że brak myślenia może skutkować surowymi karami. Za wypalanie traw grozi bowiem grzywna do 5 tys. zł, a jeśli pożar zagrozi życiu lub zdrowiu ludzi albo ich mieniu, za jego spowodowanie można trafić za kratki nawet na 10 lat.

KOMENTARZE
Brak wyróżnionych komentarzy.
WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)