Pamiętam jak zburzyli dawne budynki masarni i wybudowali "Szalonego Maxa" choć każdy mowił po prostu "Max". Przez jakiś czas mieli darmową kawę z ekspresów przelewowych ustawionych za kasami, wystarczyło kupić wafelka za 50 groszy żeby nalać sobie kubek kawy z czego chętnie korzystałą młodzież z pobliskich szkół.