Brawo!, dobrze, że redaktorka przypomniała, że to p. Łuczaj był pierwszy. Nie wiem jak to możliwe, że łączka na rondzie mogła komuś przeszkadzać, żyjemy w społeczeństwie, któremu przeszkadzają łąki, drzewa, ptaki, psy a przecież nikt jak Polacy potrafią tak ładnie o przyrodzie opowiadać np.: liście szeleszczą w lesie i ściółka również :) ( jak to brzmi!, jak byliśmy kiedyś naturze bliscy!).
Ale druga sprawa to dojrzałość decydentów, przecież są po to by dobre inicjatywy i pomysły chronić przed szkodnikami. Ciekawe ile miasto wydaje na koszenie i ile dwutlenku węgla tworzy gnijąca po skoszeniu trawa, przecież to jest bezsensowne marnotrastwo zasobów. ECH