Nie,nie mamy kociego kataru w kociarni.Chociaż gdyby nie szczepienia to pewnie mógłby być bo przez ostatnie 3 tygodnie przewinęło się przez budynek kilkaset osób gdzie teoretycznie każdy mógł na butach coś przynieść.Proszę jednak pamiętać,że koty które się u nas znajdują zostały wyrwane śmierci z objęć,były porzucone w pudełkach na śmietniku,były wyrzucone bo były chore,były potrącone przez samochody,niektóre przeszły ciężkie zabiegi i operacje .Dajemy im szansę na nowe życie i dalej będziemy dawać,bo kochamy zwierzęta.Jest ich teraz ok.50 i każdy wypatruje swojego człowieka.Po tym co przeszły zasługują na to.Dziękuję dobrym ludziom za słowa wsparcia,to mnie utwierdza by dalej robić to co robię.I będę to robił.A może ktoś też poświęci codziennie parę godzin w piątek,świątek i niedzielę?zapraszam