Gdy masy powietrza krążące nad Półwyspem Arabskim, Bliskim Wschodem czy Afryką Północną uniosą drobne cząstki pustynnego krajobrazu - pyły lub zawiesiny - na wysokość 5, 10 km, te mogą zostać przeniesione na odległość nawet kilku tysięcy kilometrów, zmieszać się np. z deszczem i opaść w postaci błotnistej mazi.
Takie właśnie zjawisko można było zaobserwować w poniedziałkowe popołudnie (29.02). Jak tłumaczy Krzysztof Jurczak, koordynator Automatycznej Stacji Synoptycznej w Krośnie, dotarciu pustynnego pyłu nad Podkarpacie sprzyjała duża różnica ciśnień między wschodnią a południowo-zachodnią częścią Europy, z którą mamy obecnie do czynienia.
Od razu zaznacza jednak, że opady pustynnych drobin wcale nie należą do rzadkości. - W ostatnich latach było kilka takich sytuacji - mówi. - Czasami, zwłaszcza, gdy opad zdarza się w okresie wiosennym, nawet go nie zauważamy, sądząc, że nalot, który widzimy to pyłki roślinne. Najłatwiej zaobserwować to zjawisko na śniegu, choć w przypadku poniedziałkowych opadów ilość pyłu była tak duża, że nawet bez niego nie dało się jej nie zauważyć.
Krzysztof Jurczak wyklucza jednocześnie, aby maziste opady miały się w najbliższym czasie powtórzyć, zwłaszcza, że tego typu zjawiska nigdy nie są długotrwałe.
Ostatnim razem podobne zjawisko zaobserwować można było w Krośnie w maju 2013 roku.