PASJA

Krośnianka tworzy w unikatowej technice. Maluje obrazy na czarnym aksamicie

Znakiem rozpoznawczym artystki Magdaleny Wyżykowskiej-Figury są obrazy malowane farbami olejnymi na czarnym aksamicie oraz na szarym lnie. Za pomocą tej trudnej i unikatowej techniki tworzy nie tylko realistyczne prace, ale również abstrakcje. Ostatnio świętowała rubinowy jubileusz swojej twórczości.
Anna Kania
Magdalena Wyżykowska-Figura przy sztaludze w trakcie malowania obrazu na czarnym aksamicie
Damian Krzanowski

Magdalena Wyżykowska-Figura maluje obrazy od wielu lat, ale profesjonalnie od czasu ukończenia studiów. Tematyka jej twórczości jest przeróżna. W dorobku krośnianki zobaczymy prace poświęcone martwej naturze, kwiatom, pejzażom, ludziom czy abstrakcjom. Lubi też eksperymentować i próbować swoich sił z różnymi materiałami. Na przykład ostatnio za podobrazie służył jej materiał z szarego lnu.

Jednak znakiem rozpoznawczym artystki są obrazy malowane farbami olejnymi na czarnym aksamicie. W ten sposób tworzy zarówno obrazy realistyczne, jak i abstrakcje. To unikatowa i trudna technika. Dlaczego? - Po pierwsze nie ma gotowych podobrazi. Trzeba je sobie samemu przygotować. Poza tym aksamit ma fakturę, więc wchłania bardzo dużo farby, bo nie stosuje się podkładu i do tego długo schnie. Nie da się na nim również zrobić szkicu, trzeba od razu działać pędzlem i szpachlą – wymienia artystka.

Malowanie obrazów farbami olejnymi na czarnym aksamicie to trudna technika malarska
Damian Krzanowski

Mimo to jest to technika, która fascynuje malarkę. - Aksamity przede wszystkim potrzebują światła. Czy to światło słoneczne, czy sztuczne, jak pada na obraz na podłożu aksamitnym, to wydobywa wszystkie odcienie, które w niego wniknęły. Dlatego te obrazy się zmieniają. Prof. Batruch z Akademii Sztuk Pięknych w swojej recenzji moich prac z aksamitu pisał, że biele emanują srebrem, ugry złotem, a inne kolory wnikają, co daje niesamowity efekt.

Malarstwo zamiast rzeźby

Jako nastolatka pani Magdalena marzyła o tym, żeby uczyć się w liceum plastycznym. Niestety najbliższa taka szkoła w latach jej młodości znajdowała się w Sędziszowie Małopolskim i Jarosławiu. – Dlatego ukończyłam Liceum Ogólnokształcące w Brzozowie i zdecydowałam się zdawać na studia artystyczne – wspomina.

Aksamity mają fakturę, która powoduje wchłanianie farby. Do tego bardzo długą schną
Damian Krzanowski

Nie było to łatwe, bo na jedno miejsce było 5 kandydatów. Kompletując swoją teczkę z pracami w różnych technikach plastycznych, krośnianka jeździła na kurs aktu i konsultacje do Akadamii Sztuk Pięknych w Krakowie. Musiała też sama nauczyć się historii sztuki. Opłacało się, bo wkrótce rozpoczęła naukę w Instytucie Sztuki na Akademii Pedagogicznej.

Byliśmy pierwszym rocznikiem, więc uczyła nas kadra z Akademii Sztuk Pięknych. Profesorowie ASP kształtowali nas nie tylko na artystów, ale też na twórczych nauczycieli. Mówili, że możemy zająć się edukacją, ale radzili nigdy nie porzucać pędzli. Tłumaczyli, że dzięki temu lepiej zrozumiemy utalentowane dzieci i młodzież.

Na aksamicie artystka tworzy abstrakcje oraz realistyczne obrazy
Damian Krzanowski
O MAGDALENIE WYŻYKOWSKIEJ-FIGURZE:

Oprócz malarstwa na studiach interesowała się też rzeźbą. - Postanowiłam z niej zrezygnować ze względów osobistych, ale pamiętam, że zapozowałam swoim kolegom i koleżankom do prac o tematyce macierzyństwa – wspomina.

"Wykuwając" talenty

Zaraz po zakończeniu studiów zdecydowała się wrócić wraz z bliskimi do rodzinnego Jasionowa. Tam rozpoczęła pracę jako nauczycielka plastyki w szkole podstawowej. Jednocześnie uczyła w Zespole Szkół Ekonomicznych w Brzozowie oraz na Uniwersytecie Ludowym we Wzdowie.

Innym cyklem obrazów malarki są abstrakcje o nazwie "Emocje"
Damian Krzanowski

Po 10 latach przeprowadziła się do Krosna i znalazła zatrudnienie w Miejskim Zespole Szkół z Oddziałami Integracyjnymi nr 14 i świetlicy Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Przez rok uczyła również w Liceum Ogólnokształcącym nr 2 na Guzikówce i prowadziła praktyki dla studentów.

Praca z dziećmi i młodzieżą sprawiała jej dużo radości i satysfakcji. Chciała "wykuwać" nowe talenty wśród swoich uczniów i pomagać im w realizowaniu marzeń o artystycznej drodze. Wychowała kilku młodych artystów, m.in. Tomasza Zychiewicza, Magdalenę Kościelniak, Agnieszkę Kolendowską, Adriannę Woś, Dominikę Jurczak i Kamilę Pawłucką, o której pisaliśmy tutaj.

Pani Magdalena przy tworzeniu uwielbia posługiwać kolorami ziemi: szarościami, naturalnymi pigmentami: umbrą, ugrem, sieną czy "złamanymi" zieleniami
Damian Krzanowski

Od samego początku krośnianka musiała nauczyć się umiejętnie łączyć życie rodzinne z twórczym i zawodowym. – Zawsze starałam się mieć zaczęty jakiś obraz, bo wtedy łatwiej było mi go dokończyć. Z drugiej strony moje córki wzrastały w twórczej atmosferze. Do tego musiałam łączyć to wszystko z pracą nauczyciela i nie zaniedbywać jej, bo przecież kształtowałam i miałam wpływ na rozwój dzieci.

Słabość do kolorów ziemi

Krośnianka tworzy swoje obrazy w cyklach. Należy do twórców, którzy lubią eksperymentować z nowymi technikami malarskimi i materiałami.

Pani Magdalena ciągle chce próbować nowych rzeczy. Ostatnio namalowala cykl obrazów na szarym lnie. – Jeżeli człowiek nie pozwoli sobie na eksperyment i poszukiwanie czegoś nowego, to nigdy do końca nie sprawdzi swoich możliwości - mówi
Damian Krzanowski

- Magdalena Wyżykowska-Figura to osoba pełna emocji i ciepła. Jej malarstwo charakteryzuje niezwykła wrażliwość, łagodność i harmonia barw. (…) Przetwarza rzeczywistość w wyobraźni, aby móc na płótnie stworzyć atmosferę tajemniczości, opowiedzieć historię, która wywoła w niej i w odbiorcy emocje. W pracach jej wyczuwa się szczerość, umiłowanie rzemiosła, są one bezpośrednie i jako takie przemawiają do widza – pisze o twórczości artystki Marta Rymar, dyrektor Muzeum Rzemiosła w Krośnie.

Artystka ma słabość do kolorów ziemi (szarości, naturalnych pigmentów: umbry, ugru, sieny czy "złamanych" zieleni), które często można spotkać w jej twórczości, np. w cyklu abstrakcji "Odcienie szarości" czy cyklu "Życie kobiety". Na lnie powstał też tryptyk przedstawiający winne piwniczki, kapliczkę w Dudyńcach oraz Krosno z widokiem na rynek i wieżę farną. – Namalowałam go w takiej konwencji, że przypomina wyrwane kartki z jakichś wspomnień.

Artystkę fascynuje głębia i czerń aksamitu. – Staram się nie zamalowywać całego materiału. Zostawiam nietknięte fragmenty podobnie jak przy lnie. Chodzi o to, żeby czuć tę głębię i szlachetność materiału
Damian Krzanowski

Innym jej znanym cyklem są "Ziemskie anioły". Stworzyła je po śmierci ukochanej córki Agnieszki, która również była artystycznie utalentowana. W 2013 roku w BWA Krosno zorganizowano wystawę wspomnieniową, na której pokazano prace tragicznie zmarłej młodej artystki i jej mamy.

Malarka często wraca do niektórych swoich cykli i dołącza nowe prace, gdy ją coś zainspiruje. Stworzyła kilkaset obrazów, ale obecnie w domu ma ich ok. 50. - Jeżeli któryś obraz jest mi bliski, to go sobie zostawiam. Są w nim zakodowane jakieś wspomnienia i przeżycia osobiste.

W trakcie tworzenia
Damian Krzanowski

Połączyło ich malarstwo

Męża Jerzego Figurę pani Magdalena poznała na plenerze. – Przysiadł się do mnie, gdy malowałam obraz z cyklu abstrakcji. Okazało się, że od zawsze fascynował się malarstwem, ale tworzył tylko małe formy. Zachęciłam go, żeby sięgnął po większe formaty, bo dostrzegłam w nim potencjał i chęć tworzenia. Znaleźliśmy wspólny język i tak jesteśmy razem do dzisiaj, wspierając się w swojej twórczości. Mamy wspólne wystawy, jeździmy na plenery i sympozja.

Razem zaangażowali się w pomoc charytatywną. – Często przekazujemy swoje prace na akcje charytatywne związane z hospicjum i różnymi fundacjami. Uważam, że pomaganie to nasza powinność. Skoro Opatrzność obdarzyła nas takim darem, to trzeba się nim dzielić. Jeżeli można komuś pomóc, na ile zdrowie pozwala, to będziemy to robić, bo sprawia nam to wewnętrzną radość.

Aksamity są bardzo wrażliwe na światło, które wydobywa z nich odcienie
Damian Krzanowski

Od kilku lat krośnianka jest już na emeryturze i nie wyobraża sobie rezygnacji z malowania. - To moja radość tworzenia, wytchnienie artystyczne i piękna część mojego życia. Teraz po prostu mam taki fajny, artystyczny luz – przyznaje z uśmiechem.