PRZESTRZEŃ

Historia jugokiosków. Na dworcu ma je zastąpić pawilon

Czerwona budka, w której sprzedawane są zapiekanki, gazety lub papierosy. Tak najczęściej kojarzą nam się popularne na całym świecie kioski K67, czyli inaczej jugokioski. W Krośnie jest ich coraz mniej, a w ciągu roku mają zniknąć całkowicie. Aby w wyblakłych 30-letnich budkach dostrzec odrobinę uroku, przybliżymy ich historię.
Joanna Kwiatkowska
Ostatnie jugokioski w Krośnie znajdują się na dworcu
Damian Krzanowski

Kioski spełniały najróżniejsze funkcje, jednak najpopularniejszą był handel. Można było w nich kupić kwiaty, warzywa, jedzenie typu fast-food, tytoń, tabakę, gazety. Mogły być również kasą biletową, miejscem pracy parkingowego czy rzemieślnika. Chociaż niektóre ich odsłony (np. budka policyjna czy miejsce dla dziennikarzy na stadionie) zaskakują, to takie było założenie projektanta. Kioski K67 miały spełniać różnorodne funkcje.

Kioski spełniały rożne funkcje. Jeden z nich był budką policyjną umieszczoną we Wrocławiu naprzeciwko niemieckiego konsulatu
www.metropolismag.com / Jakub Purej

Jak powstały?

Zaprojektował je około 1966 roku Saša Mächtig. Ten słoweński architekt i projektant urodził się w 1941 roku. Koncepcję K67 stworzył jeszcze w czasie studiów na lublańskim Wydziale Architektury (Ljubljana School of Architecture), podczas których duży nacisk kładziono na eksperymentowanie, poszukiwanie nowych rozwiązań, ale także praktykę w zawodzie.

ul. Piłsudskiego w Krośnie, lata 90-te
mieczysław wieteska

O zapotrzebowaniu miasta na nowe kioski dowiedział się przypadkiem. Realizował wówczas projekt letniego pawilonu kawiarni. Problemy związane z wykonaniem pierwszego poważnego projektu, zmusiły go do odwiedzania różnych urzędów. - Tak, poznając nowe osoby, dowiedział się, że władze Lublany chcą stworzyć dla całego miasta nowy, ujednolicony projekt kiosku. Miasto aspirowało wówczas do bycia jednocześnie zabytkowym, ale i nowoczesnym – mówi Katarzyna Solińska, edukator historii sztuki z Biura Wystaw Artystycznych, która przeprowadziła niedawno wykład na temat jugokiosków.

Jugokiosk na krośnieńskim Rynku, lipiec 1992 
mieczysław wieteska

Podczas tworzenia projektu Saša Mächtig wykorzystywał plastikowe rury, łączył je w różnych kombinacjach, tworząc korytarze. Jednak szybko ich okrągły przekrój zamienił na prostokątny – tak, aby wygodnie mógł mieścić się w nich człowiek. W taki sposób powstał projekt kiosku K67.

Projekt

Każda ze ścian miała około 2,5 metra (zarówno wysokości jak i szerokości). Pierwsza wersja kiosku zakładała, że jest on jednym modułem (jego podłoga przechodziła płynnie w naroża ścian, a następnie w sufit). Poszczególne moduły (budki) można było łączyć, poprzez usuwanie ścian bocznych, w niekończące się aglomeracje. Projekt zakładał również, że można ustawiać je jedna na drugiej i łączyć klatką schodową.

Kioski można było łączyć ze sobą tworząc przeróżne kombinacje 
www.metropolismag.com

Charakterystyczny czerwony kolor był celowym działaniem projektanta. - Kioski miały przykuwać uwagę i rzucać się w oczy w przestrzeni miasta. Kolor powodował, że nie trzeba było obklejać ich reklamami. Były jak czerwone światło latarni, prowadzące do celu – tłumaczy Katarzyna Solińska.

Pierwszy z kiosków stanął w 1969 roku na rynku małego miasteczka Ljutomer, w którym produkowała je firma Imgrad.

Na krośnieńskich kioskach nadal można znaleźć tabliczkę, która zdradza ich pochodzenie 
damian krzanowski

Już rok później zyskał światową sławę, ukazując się w brytyjskim magazynie Design. Wówczas zainteresowało się nim Museum of Modern Art (MoMA) w Nowym Jorku, które chciało, aby jeden z kiosków stał się ich eksponatem.

To wtedy Saša Mächtig zmienił projekt K67. Okazało się, że jednoczęściowy stelaż był na tyle duży, że nie można go wnieść do środka muzeum. – Saša Mächtig z jednej strony chciał, aby kiosk był częścią zbiorów muzeum, a z drugiej pomyślał o późniejszych użytkownikach, którzy mogliby mieć problem z przenoszeniem kiosku. Dlatego w 1971 roku ruszyła produkcja drugiej generacji K67, której projekt umożliwiał zdejmowanie dachu, demontaż podłogi i ścian – tłumaczy Katarzyna Solińska.

W kiosku przy ul. Lwowskiej sprzedawano lody, wrzesień 2017 
google maps

Jugokioski w Krośnie

Kariera zagraniczna kiosków zaczęła się o wiele później. Poza krajami byłej Jugosławii (Bośnią i Hercegowiną, Chorwacją, Czarnogórą, Macedonią, Serbią i Słowenią) trafiły m.in. do Niemiec, Japonii, Nowej Zelandii, Kenii, Iraku, byłego Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych. W Polsce pojawiły się z początkiem lat 90. Wiązało się to z upadkiem komunizmu. – Był to czas gospodarczych przemian. Na masową skalę pojawili się prywatni przedsiębiorcy, którzy mogli otwarcie i bez ograniczeń prowadzić sprzedaż lub inną działalność – wyjaśnia Katrzyna Solińska. 

Jugokiosk przy ul. Podwale był częścią przystanku autobusowego, wrzesień 2017
google maps

Krosno było jednym z pierwszych miast, w którym stanęły. – To były takie barwne motyle w tym czasie szarości – mówi uczestniczka wykładu. Sprowadziła je firma Tetrix prowadzona wówczas przez obecnego prezydenta miasta Piotra Przytockiego.

- To był trudny czas, bo w Bośni i Hercegowinie zaczęła się wojna. Miałem kontrakty z firmą z Sarajewa, więc były pewne obawy czy uda się je dopiąć. Ostatecznie udało się przywieźć około kilkunastu sztuk koleją z Sarajewa – wspomina prezydent miasta.

To nie koniec zapiekanek na dworcu

W ciągu ostatnich lat kioski zaczęły powoli znikać z przestrzeni miasta. – Na zdjęciach map Google z 2017 roku jest ich więcej. Były na ul. Podwale oraz Lwowskiej w okolicy „ronda” Monte Cassino – mówi Katarzyna Solińska.

Częstymi gośćmi dworcowych kiosków jest młodzież, która dojeżdża do szkoły 
damian krzanowski

Budki zachowały się jeszcze na dworcu, jednak w ostatnich tygodniach pojawiły się głosy, że także stamtąd mają zniknąć. Ich właściciele niespodziewanie otrzymali wypowiedzenia umów dzierżawy.

- Dzisiaj kioski nie pasują do architektury, której chcemy, aby była w Krośnie – mówi prezydent miasta Piotr Przytocki. Przyznaje jednak, że urzędnicy pospieszyli się z wręczeniem wypowiedzeń i dodaje: - Nie rezygnujemy z działalności przedsiębiorców na dworcu. Chcemy im stworzyć nowe miejsce i lepsze warunki, które nie będą kłóciły się z otoczeniem.

Wstępna wizualizacja pawilonu, który ma zastąpić jugokioski 
urząd miasta krosno

Koncepcja władz miasta zakłada stworzenie pawilonu w rejonie starej poczty, w którym przedsiębiorcy nadal będą mogli prowadzić sprzedaż. W towarzystwie pawilonu ma pojawić się zieleń i miejsca do odpoczynku.

- Inwestycja jest w tej chwili na etapie projektowania. Trudno zatem określić terminy jej realizacji - informuje Joanna Sowa, rzecznik Urzędu Miasta Krosna. Wiadomo jednak, że kioski nie znikną przynajmniej do końca tego roku. 

ZOBACZ TEŻ W ARCHIWUM PORTALU