
Czerwcowa niedziela przed godz. 21:00. Na krośnieńskim Rynku jak zwykle spokojnie: w ogródkach gastronomicznych raczej pusto, kilka osób przesiaduje na ławkach, grupka młodzieży krząta się w pobliżu Żabki. Ale ten wieczór różni się od innych. W tle słychać delikatną muzykę. To "Send Me An Angel" Scorpionsów.
Utwór wykonuje Tomasz Wiśniewski, który w Krośnie mieszka stosunkowo niedługo, ale zdążył już mocno wrosnąć w tutejsze środowisko artystyczne. Jego korzenie sięgają zupełnie innego regionu Polski.
- Urodziłem się w Zachodniopomorskiem, w Białogardzie. Stamtąd przyciągnęło mnie tutaj, to kawał drogi - śmieje się muzyk.
Choć na Rynku występuje solo, jego muzyczna działalność jest szeroka i wielotorowa. Sam przyznaje, że angażuje się w kilka równoległych projektów, które mogą zaskakiwać swoją gatunkową rozpiętością.
Dla wielu osób zaskoczeniem może być fakt, że muzyk grający na krośnieńskim bruku łagodne covery, na co dzień jest liderem i współtwórcą rockowych oraz metalowych formacji.
- Mam kilka zespołów i projektów. W jednym z zespołów w Polsce gram rocka. Z kolei tutaj, w Krośnie, współtworzę metalowy zespół Wind Down. Udało nam się wydać płytę, a nawet "złapać" kontrakt międzynarodowy. Może nie jest to jakaś wielka, znana firma, ale ma zasięgi na całym świecie. Zobaczymy, co jeszcze czas przyniesie - opowiada Tomasz Wiśniewski.
To jednak nie wszystko. Drugim, zupełnie skrajnym biegunem jego twórczości jest muzyka poetycka. Artysta współpracuje ze Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym Grupa Poetycka "Krosno", której przewodzi Marek Petrykowski.
- Ostatnio stworzyliśmy trio ze skrzypaczką i pianistką. Dzięki stowarzyszeniu otworzył się dla mnie nowy rozdział. Staram się komponować muzykę do poezji. Mamy w Krośnie świetnych poetów i mnóstwo wierszy, do których można dołożyć dźwięki. To pole do działania daje mi ogromną radość.
Pytany o to, jak udaje mu się łączyć ciężkie, metalowe brzmienia z subtelną poezją śpiewaną, odpowiada krótko: - Staram się nie szufladkować muzyki. Te klimaty są różne, ale potrafię w każdym z nich znaleźć coś fajnego.
Repertuar, który Tomasz Wiśniewski prezentuje na krośnieńskim Rynku, to przekrój utworów przez dekady światowej i polskiej muzyki rozrywkowej. Wszystkie piosenki aranżuje na wersje akustyczne.
Podczas jego występów można usłyszeć rockowe klasyki z lat 70. i 80., takie jak utwory grup Journey, Pink Floyd czy Scorpions. Przechodnie chętnie zatrzymują się też przy dźwiękach piosenek Stinga, Foreigner, Elvisa Presleya, a letni, luźny klimat idealnie dopełniają numery w rodzaju "Don't Worry, Be Happy".
- Wybieram to, co mi samemu sprawia radość przy tworzeniu i graniu - tłumaczy.
Występy na żywo w przestrzeni miejskiej zawsze niosą ze sobą element niepewności, jednak w Krośnie spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem. Muzyk nie kryje zadowolenia z tego, jak reagują mieszkańcy oraz odwiedzający miasto turyści.
- Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony, ponieważ odzew jest niezwykle pozytywny. Niektórzy podchodzą, dziękują za to, że gram. Czasami wrzucą coś do koszyczka, ale równie ważne, a może ważniejsze, jest dobre słowo. Ludzie mówią mi, że po prostu potrzebowali takiej muzyki tutaj, na Rynku.
Pozytywne reakcje i uśmiechy na twarzach przechodniów to dla artysty najlepsza motywacja. Zapytany o to, czy zdarzają się nietypowe prośby publiczności, na przykład o skoczne utwory disco polo, odpowiada z uśmiechem: - Zdarzyło się i coś takiego, ale niech to pozostanie tajemnicą w całej tej historii.
Tomasza Wiśniewskiego wraz z jego gitarą elektroakustyczną i charakterystycznym piecykiem (wzmacniaczem) będzie można spotkać na krośnieńskim Rynku przez całe wakacje. - Jeśli tylko czas, praca i pogoda na to pozwolą, będę pojawiał się tutaj w popołudniowe i chłodniejsze, wieczorne godziny jak najczęściej - zapowiada muzyk.