
Kwitnąca agawa dumnie stoi przed domem Wiesława i Lucyny Zajdlów, mieszkańców ulicy Krakowskiej 350 w Krośnie. Szkoda, że roślina nie jest widoczna z głównej drogi, bo jej wygląd jest imponujący. Spośród zielonych, mięsistych liści zakończonych kolcami i przypominających rozetę wyrasta kilkumetrowy pęd podobny do szparaga. Jego koniec wieńczy kilka baldach z setką żółtych kwiatów. To pierwsza agawa należąca do Krośnian, która zakwitła w ich ogrodzie. Jej widokiem będzie można się cieszyć tylko przez kilka tygodni.
Krośnianie nie wiedzieli, jaki gatunek tak pięknie im zakwitł. Udało się to ustalić dzięki pracownikom Arboretum Bolestraszyce i Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Według nich to agawa amerykańska, której charakterystyczną cechą jest wyraźny sinoniebieski i szarozielony kolor z mocnym uzbrojeniem liści.

W życiu pana Wiesława agawy były obecne od zawsze. – Dbała o nie moja mama, ale niestety nie wiem, skąd te rośliny wzięły się w naszym domu – przyznaje. Wspomina, że gdy był nastolatkiem, wyhodowała jeszcze większy okaz. – Nie mieliśmy co zrobić z tą rośliną, więc oddaliśmy ją do budynku weterynarii przy ul. Krakowskiej, która mieści się za cukiernią Deptucha. Ustawiono ją w holu, gdzie stała bardzo długo. Potem nie wiem, co się z nią stało. Natomiast ostatnio podarowaliśmy kilka egzemplarzy do Pałacu Załuskich w Iwoniczu.
Okaz, który zakwitł w ogrodzie małżeństwa z Krosna, ma prawie 50 lat, 4 metry wysokości (wraz z pędem kwiatostanu) i waży pomiędzy 150, a 200 kg. Kwitnięciem zaskoczył swoich właścicieli, którzy do tej pory kwitnące agawy widzieli tylko w trakcie zagranicznych podróży do Chorwacji i Tunezji.
W Polsce jest to popularna roślina dekoracyjna, którą wystawia się w wielkich donicach przed domami, w ogrodach czy na tarasach. Można ją też spotkać w parkach, uzdrowiskach i przed budynkami użyteczności publicznej.
Zimą agawę chowa się do piwnic lub szklarni, inaczej przy mrozie jej liście mogą zamienić się w papkę. Najlepiej umieścić ją w jasnym i chłodnym pomieszczeniu, gdzie temperatura waha się między 5 a 10 stopni Celsjusza. W lecie służą jej słoneczne miejsca na zewnątrz.
Pochodzi z Ameryki Północnej i Środkowej, głównie z południowych stanów USA i Meksyku, gdzie jest nazywana "darem bogów". Rośnie na suchych, skalistych terenach. W Europie agawy pojawiły się w XVI wieku. Symbolizują cierpliwość, siłę i wytrwałość.
W Polsce agawa zakwitła przed cukiernią w miejscowości Piecki na Mazurach, gdzie pęd osiągnął wysokość kilku metrów. Kwitła też w Stobnie koło Piły. Jej właściciel przywiózł szczepek 28 lat wcześniej z wakacji na Majorce. Kwiatostany można było też podziwiać w parku miejskim i na rynku w Gorlicach, a także przy plebanii w Suwałkach. Oprócz tego kwitnące agawy są spotykane w ogrodach botanicznych i palmiarniach w Lublinie, Warszawie, Łodzi czy Poznaniu.
Agawa jest rośliną monokarpiczną, czyli taką, która kwitnie tylko raz, a gdy wyda owoce, obumiera. W naturze kwitnie po 10-30 latach, w doniczce po 50-60. Jest też sukulentem, czyli rośliną, która gromadzi wodę w grubych, mięsistych liściach, pędach i korzeniach.
Z liści agawy pozyskuje się włókna do produkcji mat, lin, tkanin, z soku napoje pulque i z nektaru - słodki syrop, a z gatunku Agave tequilana - niebieskiej agawy, destyluje się słynną tequilę.
– Dwa lata temu nasza agawa prawie nie miała odrostów. Wcześniej zdarzało się, że na wiosnę pod korzeniami było ich ok. 10-15. Zdziwiłem się, myślałem, że może ma za sucho. Gdy w tym roku przenosiliśmy ją z piwnicy do ogrodu, zauważyłem u niej pęd. To wtedy domyśliłem się, że w tym sezonie zakwitnie po raz pierwszy i ostatni – dodaje Krośnianin.
Od tamtego momentu jego żona Lucyna co dwa dni mierzyła roślinę od tego samego liścia. - Pęd rósł szybko, dziennie parę centymetrów – mówi Krośnianka i dodaje: - Czasami zastanawialiśmy się, czy kiedyś zakwitnie, ale tak naprawdę nie spodziewaliśmy się tego. Uważam, że to wyjątkowe wydarzenie. Zrobiło mi się jej żal, bo kwitnięcie oznacza dla niej też śmierć – mówi pani Lucyna.
Krośnianka przyznaje, że zajmowanie się tak ogromną rośliną bywa kłopotliwe. – Wytrzymuje do minus 5 stopni Celsjusza. Silniejsze przymrozki jej szkodzą, dlatego na zimę musieliśmy ją chować w piwnicy – mówi. Agawa była przenoszona tam w październiku przed mrozami.
Nie było to łatwe, do pomocy pan Wiesław potrzebował dwóch innych mężczyzn. – W ostatnim sezonie, gdy chcieliśmy ją przenieść do piwnicy, nie udało nam się nawet zrobić kółek pod donicą, bo agawa miała ok. 2 m wysokości. Musieliśmy ją po prostu ciągnąć za pomocą sznurów przymocowanych do doniczki – wspomina.
Przy dbaniu o tę roślinę najbardziej kłopotliwe są tylko jej gabaryty. Mimo że pochodzi z ciepłych krajów, nie jest wymagająca w samej uprawie. – Trzeba ją podlewać przy dłuższej suszy, ale jest w stanie długo utrzymać się z wilgoci w powietrzu – dodaje pan Wiesław.
Agawa pozostawi po sobie kilka młodych, kilkuletnich odrostów, ale na ich ewentualne kwitnięcie trzeba będzie poczekać kolejnych 50 lat.