ARCHIWUM 1999-2017

Zimowa kąpiel w Wisłoku? Dla nich to pestka

Pierwszą barierą jest wejście do wody po pas. Drugą - zanurzenie w niej piersi. Nie jest to łatwe, bo Wisłok ma o tej porze roku temperaturę kilku stopni. Krośnieńskie morsy przekonują jednak, że zimowa kąpiel to same korzyści. Zobacz film.
Redakcja Portalu
Od dwóch tygodni w Krośnie działa klub morsów

Są małżeństwem spod Krosna: on (Kazimierz Antkiewicz, emerytowany górnik) morsuje od 13 lat, ona (Renata Antkiewicz, pracuje w firmie wiertniczej) zaczęła morsować w grudniu 2014 roku. Morsować, czyli kąpać się zimą w lodowatej wodzie: w morzu, w rzecze lub w jeziorze.

W lutym założyli w Krośnie klub morsa. Morsują w niedzielne poranki, o godz. 10.00, w Wisłoku, a dokładnie w jego zakolu: skręcasz z ul. Bursaki w drogę prowadzącą do krytych kortów tenisowych, mijasz zielone hale namiotowe, idziesz dalej polną dróżką i po 150 metrach jesteś na tzw. "Sztukach".

Początki

On: - Wciągnął mnie w to kolega. Miałem zmiany reumatyczne, haluksy na palcach mi się porobiły. Kolega powiedział mi: "Kazik, spróbuj morsowania." Pokazał mi kobietę, która miała przykurcz starczy i chodziła przygarbiona. Zaczęła morsować i po 2 tygodniach biegała już truchcikiem. W tej chwili ma pod osiemdziesiątkę i chodzi prościutko.

Ona: - Ja jestem początkująca. Długo się nastrajałam, stawiałam opory, nawet ostre, ale się w końcu zdecydowałam i od tego sezonu zaczęłam. Cały grudzień w Bałtyku morsowałam, 18 razy, strasznie mi się to spodobało i tak sobie pomyślałam, że niepotrzebnie się wzbraniałam, bo tyle czasu straciłam.

Kazimierz Antkiewicz przygodę z morsowaniem zaczął 13 lat temu, ze względów zdrowotnych

Przeciwwskazania

On: - Jedynym przeciwwskazaniem jest wada serca, innych właściwie nie ma. No może poza zmianami skórnymi, bo one siłą rzeczy uniemożliwiają kąpiel. Z tym sercem to dlatego, że w momencie wejścia do wody akcja serca przyspiesza, organizm jest w stresie.

Pogoda

On: - Dobra pogoda do morsowania to pogoda bez wiatru. Przy wietrze ciało szybko się wychładza. Ale kąpałem się w różnych warunkach. Raz, na Śląsku, był mróz -27 stopni i śnieg po kolana. Innym razem morsowałem w Bałtyku. Woda miała -1,5 stopnia. Dziś (niedziela, 15.02 - jest słonecznie, kilka stopni na plusie), można powiedzieć, że mamy upał jak w Kenii.

Ona: - Tylko słoni brak.

Sezon

On: - Przyjmuje się, że sezon trwa od 15 listopada do 15 kwietnia. Pół roku.

Rozgrzewka

On: - Zanim wejdziemy do wody, musimy rozgrzać ciało.

Ona: - Wystarczy 5-10 minut, na luzie, troszkę biegu, gimnastyki, rozciągania, kilka przysiadów.

Technika

On: - Nie ma jednej techniki. Każdy musi to wyczuć indywidualnie. Ja po prostu wchodzę.

Sprzęt

On: - Buty są po to, żeby nic nas w wodzie, na dnie, nie zaskoczyło.

Ona: - To buty z neoprenu, takie jak do nurkowania.

On: - Rękawiczki też są z neoprenu. Neopren stanowi świetną ochronę termiczną.

Zanurzenie

On: - Pierwszą barierą jest wejście do pępka, to jest pierwszy szok dla organizmu. Później zanurzenie piersi. Na początku jest odczucie chłodu, potem pojawia się mrowienie i szczypanie, bo kurczy się skóra.

Ona: - Największe wychłodzenie jest przez głowę, więc lepiej jej nie zanurzać, ale oczywiście jest to możliwe. Jednorazowa kąpiel nie powinna trwać dłużej niż 8 minut.

Suczka Lola wiernie towarzyszy krośnieńskim morsom. Jej też zdarzało się morsować

Woda

On: - Woda jest dzisiaj bardzo przyjemna. Temperatura? Cztery, może pięć stopni.

Ona: - Aż się nie chce wychodzić. I robimy rowerek!

On: - Mówiłem, Kenia! Tam, na brzegu jest Polska, a w wodzie jest Afryka!

Zdrowie

On: - Przede wszystkim uodparnia się organizm. Jak mam katarek, to dzień i to wszystko. Poza tym, m.in. ciśnienie i choroby układu pokarmowego.

Ona: - I cellulit schodzi z pośladków, skóra się wygładza, robi się jędrna, wyprasowana.

On: - Dla kobiet to jest jak SPA. Po sezonie morsowania można do 5 kg stracić.

Ona: - No i morsy są zawsze uśmiechnięte! Kilka minut kąpieli i energia na cały tydzień.

Herbata

On: - Po kąpieli, na rozgrzanie pijemy specjalną herbatę.

Ona: - W tej miksturze jest imbir, cynamon, goździki, sok malinowy, troszeczkę papryczki i gałka muszkatołowa. Bardzo dobrze rozgrzewa. Dzisiaj nie jest to aż tak potrzebne, ale jak są duże mrozy, to naprawdę pomaga.

On: - Wszystkich, którzy przyjdą morsować będziemy częstować tą herbatą.

Krosno

On: - W Krośnie to dopiero początek. Morsujemy od 8 lutego. Miałem kilka telefonów, ale to na zasadzie: "Będziecie w niedzielę? Aha, to może się pojawię". Mam nadzieję, że pomału się rozrusza. Dotychczas morsowałem w Rzeszowie, ale skoro wrosłem w ziemię krośnieńską i czuję się jej mieszkańcem, to postanowiłem założyć klub morsa właśnie tutaj.

Ona: - Nie mamy jeszcze nazwy dla tego klubu. Może czytelnicy pomogą?

Renata Antkiewicz morsuje od grudnia 2014 r. Zanim pierwszy raz weszła do lodowatej wody, długo się opierała. Teraz żałuje straconego czasu

Wszystkich zainteresowanych, którzy chcieliby zostać członkiem klubu morsów w Krośnie państwo Antkiewiczowie proszą o kontakt pod numerem telefonu: 500 025 996 lub mailowo: morsykrosno@wp.pl.

Dawid Iwaniec, fot. Damian Krzanowski