wizyta

„Mamy piękny świat, tylko źle rządzony”. Co Wałęsa powiedział w Krośnie

W Krośnie gościł (24.03) Lech Wałęsa, lider ruchu społecznego „Solidarność”, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, były prezydent Polski, człowiek, który zmienił oblicze Europy. Najprawdopodobniej w Krośnie nie gościł oficjalnie żaden inny noblista. Co ważnego powiedział mieszkańcom Lech Wałęsa?
Adrian Krzanowski
Lech Wałęsa zwiedza krośnieński Rynek
Damian Krzanowski

Fot. Damian Krzanowski

Legendarny przywódca „Solidarności” przybył do Krosna na zaproszenie Joanny Frydrych, posłanki Platformy Obywatelskiej. Co jakiś czas PO organizuje Kluby Obywatelskie, czyli debaty o sprawach Polski z udziałem różnych autorytetów. Lech Wałęsa powiedział później do dziennikarzy: - Gdybym mógł, to oddałbym głos na panią Frydrych, bo działa tutaj bardzo aktywnie.

„Jestem grzesznikiem, ale poważnie wierzę”

Wałęsa przyjechał do Pałacu Polanka już w sobotę wieczorem (23.03), ale tego dnia odpoczywał po spotkaniu z mieszkańcami Tarnobrzega. Niedzielę (24.03) rozpoczął od udziału we mszy św. o godz. 8.00 w kościele przy ul. Wyszyńskiego. – Bez wiary nie dokonałbym niczego – zwierzał się później lider Solidarności.

W 1997 w tej świątyni gościł też inny znany Polak - papież Jan Paweł II.

Ksiądz nie przywitał ani nie wspomniał o obecności Człowieka-Symbolu. Kilka miesięcy temu w tym samym kościele odbywały się natomiast msze z udziałem władz Prawa i Sprawiedliwości. Pismo Święte miał tam nawet czytać sam Stanisław Piotrowicz, komunistyczny prokurator.

Zaraz po zakończeniu mszy samochód z Lechem Wałęsą odjechał na krośnieński Rynek. Po krótkim zwiedzaniu zabytkowej części miasta i zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć, były prezydent Polski powrócił do Pałacu Polanka. Najpierw odbyło się tam spotkanie z dziennikarzami, a następnie z mieszkańcami Krosna.

Żywa lekcja historii

Na spotkanie z legendą „Solidarności” w nowej sali konferencyjnej Pałacu Polanka przybyło ponad 300 osób, zabrakło wręcz miejsc siedzących. Krośnianie przywitali go gromkimi brawami i śpiewem „Sto lat!”.

Na sali obecni byli działacze opozycji z lat 80. - między innymi Antoni Pikul z Jasła (oskarżany w 1982 przez prokuratora Stanisława Piotrowicza) oraz Zygmunt Zawojski, pierwszy przewodniczący „Solidarności” Regionu Podkarpacie. Obecnego przewodniczącego ani żadnej delegacji ze związku nie było.

Zygmunt Zawojski - pierwszy przewodniczący Regionu Podkarpacie NSZZ "Solidarność"
damian krzanowski

- Co się stało z Solidarnością lat 80.? – pytał później były członek tego wielomilionowego ruchu społecznego. - Kiedy już rozwiązaliśmy Związek Radziecki, należało zwinąć sztandary – mówił Wałęsa. - Mówiłem wszystkim kolejnym przewodniczącym „Solidarności”: Idźcie pod swoimi sztandarami. Działajcie na nowe konto. Ale oni woleli korzystać z naszych zwycięstw. Chcę im to prawo jednak odebrać – za te słowa były lider związku otrzymał gromkie brawa.

Nowe czasy, stare pomysły

Wałęsa rozpoczął spotkanie od prelekcji na temat czasów, w których przyszło nam żyć. Stwierdził, że znajdujemy się pomiędzy dwoma wielkimi epokami. Jak tłumaczył, pierwsza to „zimna epoka” – czas podziałów, granic, konfrontacji systemów.  Nową erę nazwał epoką intelektu, informacji i globalizacji. – Los dał nam szczęście, że zakończyliśmy stare podziały. Teraz musimy mądrze zbudować nowy porządek – apelował. - Stare podziały dzisiaj hamują rozwój świata. My wciąż jedziemy na starych pomysłach. A one nie pasują na te czasy. 

Lech Wałęsa opowiadał, że w czasach "zimnej wojny" rozmawiał z prezydentami, premierami, królami różnych państw. – Nikt nie dawał nam żadnych szans. Każdy odpowiadał: tylko wojna atomowa może zmienić realia, interesy sowieckie i inne. A jednak Polak potrafi.

Były prezydent przyznał, że i teraz wiele osób mówi mu, że nie uda się zbudować jedności europejskiej. – Odpowiadam im: już kiedyś to mówiliście. I co? Wyciągnijcie wnioski z przeszłości, a zbudujemy piękną, uczciwą i solidarną Europę. Zaproponował, aby cała Europa ustaliła wspólny system wartości: - Chodzi o takie 10 laickich przykazań, które będą tworzyły wspólny fundament.

- Żyjemy w erze słowa, to od nas zależy jakimi słowami wypełnimy rzeczywistość
damian krzanowski

Lech Wałęsa, odpowiadając na pytania publiczności, mówił też o kapitalizmie, demokracji, systemie partyjnym, mniejszościach seksualnych, o swojej prezydenturze i wielu innych kwestiach.

Młody człowiek kontra historia

Emocje wzbudził młody człowiek (około 18-20 lat), który zarzucił byłemu prezydentowi, że w latach 70. podpisał zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. „Obrażasz nas wszystkich!” – wołali do niego znacznie starsi działacze antykomunistycznej opozycji. Młodzieniec został wybuczany i wygwizdany.

Wałęsa odpowiedział: - Kiedy wyrzuciłem Kaczyńskich z Kancelarii Prezydenta za nieróbstwo, za skandale, to oni zaproponowali wtedy Cenckiewiczowi, żeby przygotował prowokację. Przygotował dokumenty przeciwko Wałęsie i zrobił go "Bolkiem". Do pomocy wziął Macierewicza, Gwiazdę i Wyszkowskiego. I to oni zrobili  te papiery, zawieźli to pani Kiszczakowej i poprosili, żeby ona je potwierdziła. Zrobiono to po to, żebyście uwierzyli w te bzdury, które ten człowiek opowiada.

Na te słowa rozległy się gromkie brawa, a publiczność zaczęła skandować jak w latach 80.: - Lech Wałęsa! Lech Wałęsa!

Tak wyglądała kampania przed wyborami na prezydenta Polski w 1990. Na zdjęciu: sklep mięsny przy ul. Magurów w Krośnie
archiwum adriana krzanowskiego

- To, co pan mówi, to mnie nawet wywyższa - kontynuował Wałęsa. - Pan i wielu innych, takich jak Kaczyńscy, nie mogli uwierzyć, że robotnik, elektryk był w stanie przechytrzyć bezpiekę. Przywódcę się albo likwiduje, albo zabiera mu się armię. Mnie zlikwidować nie mogli, bo bardzo uważałem. To postanowili was przekonać, wrzucić wam śmieci, abyście uwierzyli i wtedy odstąpili. Wtedy jesteśmy załatwieni - nie macie przywódcy. I to jest wiara na starych papierach. A ja byłem do końca zdecydowany, nie dałem się pokonać i nie dam się pokonać także dzisiaj – zakończył legendarny przywódca Solidarności, a publiczność znowu zaczęła bić brawo.

Na koniec

Noblista zaapelował na zakończenie swojego spotkania:

Rozmawiajmy, przekonujmy się nawzajem i mądrze budujmy przyszłość. Będziemy mieli piękny świat, bo on jest naprawdę piękny, tylko jest źle rządzony. Ja tylko rzucam hasło, sieję. A wy macie mądrych ludzi, wykształconych. Trzeba to teraz pozbierać i poprowadzić.

Zbigniew Ungeheuer - radny miasta Krosna z  Lechem Wałęsą
damian krzanowski

Po oficjalnym spotkaniu każda z przybyłych osób mogła się sfotografować z Lechem Wałęsą. Kolejka nie miała końca.

Przez cały czas wizyty, byłemu prezydentowi towarzyszyło dwóch oficerów Służby Ochrony Państwa oraz jego wnuk – Tomasz, który pełnił rolę asystenta.

[wypowiedzi autoryzowane]