kontrowersje

Krwawe billboardy wiszą nadal. Wszczęto wiele kontroli

Kontrowersyjne billboardy antyaborcyjne, które zawisły początkiem marca br. w Krośnie i okolicach, nadal znajdują się w przestrzeni publicznej. Wiele urzędów wszczęło kontrole wobec firmy zarządzającej nośnikami reklamowymi i fundacji, która je opłaciła. Sama firma reklamowa grozi portalowi sądem.
Adrian Krzanowski
Billboard antyaborcyjny na Al. Jana Pawła II w Krośnie
Adrian Krzanowski

Przypomnijmy. Od początku marca w Krośnie i okolicach wisi 6 wydruków wielkoformatowych, które przedstawiają zakrwawione i poszarpane ludzkie płody. Nośniki z makabrycznymi zdjęciami opłaciła "Fundacja Pro - prawo do życia" z Warszawy w ramach kampanii "Stop Aborcji".  W redakcji portalu rozdzwoniły się telefony od zdenerwowanych rodziców, których dzieci narażone są na oglądanie krwawych fotografii.

Przekaz billboardów nie spodobał się m.in. Joannie Sarneckiej, antropolożce i prezesce Fundacji na Rzecz Kultury "Walizka". To ona zjednoczyła lokalną społeczność wobec problemu. Złożyła doniesienie na policję i napisała pismo do prezydenta miasta.

Komenda Miejska Policji w Krośnie poinformowała, że prowadzi czynności wyjaśniające pod kątem wywołania zgorszenia w miejscu publicznym. Ustala również, czy nie doszło do przestępstwa znieważenia zwłok. Na chwilę obecną nikt nie usłyszał zarzutów.

- Jestem szczególnie ciekawa, jak zostanie potraktowane doniesienie o wykorzystaniu zwłok ludzkich – mówi Joanna Sarnecka. - Za tym stoi pewna hipokryzja organizacji „pro life”. Jeśli ktoś uznaje, że człowiekiem jest się od momentu poczęcia, a następnie wykorzystuje wizerunek rzekomo zabitego człowieka, rozpowszechniając go publicznie na ulicach - prawdopodobnie bez czyjejkolwiek zgody - to gdzie jest ta godność osoby, o którą walczy organizacja? To jest kompletny brak logiki, hipokryzja i zakłamanie. Już nie mówiąc o stopniu agresji w tym przekazie.

gdzie jest godność osoby, o którą walczy ta organizacja? To jest kompletny brak logiki, hipokryzja i zakłamanie

Joanna Sarnecka
gabriela polak

Urząd Miasta poinformował, że zlecił kontrolę legalności nośników reklamowych do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dla Miasta Krosna. „W Wydziale Planowania Przestrzennego nie znaleziono dokumentów potwierdzających legalność ich budowy” -  twierdzi naczelnik tego wydziału, Zbigniew Kasiński.

Inspektor nadzoru budowlanego Stanisław Łojek poinformował, że czynności kontrolne zostały już rozpisane. - Sprawdzimy, czy billboard jako konstrukcja został ustawiony zgodnie z przepisami prawa. Pierwszych ustaleń można się spodziewać w drugiej połowie maja.

Zastępca Prezydenta Krosna Bronisław Baran skierował też pismo do Ministra Edukacji Narodowej o podjęcie stosownych działań względem Fundacji "Pro - prawo do życia", bo to MEN jest organem sprawującym nadzór nad tą organizacją.

Joanna Sarnecka chwali szybkie działania prezydenta Krosna. - Zostaliśmy potraktowani serio.

Działania podjęły też partie polityczne. Lokalne struktury partii Nowoczesna oraz partii Razem złożyły do prokuratury zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia – chodzi o  prezentowanie drastycznych treści w przestrzeni publicznej.

Firma reklamowa Magnumas Outdoor Advertising z Zarszyna, do której należą nośniki reklamowe, nie chce być mieszana do sprawy. Jej przedstawiciel twierdzi, że nasze publikacje o billboardach antyaborcyjnych są "tendencyjne" i "zmierzają do napiętnowania firmy".

Magnumas tłumaczy także, że firma nie chce narażać się na zarzut nieuzasadnionej odmowy świadczenia usług i dlatego billboardy antyaborcyjne zawisły na ich nośnikach.


Zobacz też: